
"Nie mogę się otrząsnąć ze zdziwienia po ostatnim wyznaniu premiera Tuska, który oświadczył, że nie zamierza być przywódcą rewolucji obyczajowej w Polsce" – pisze w "Gazecie Wyborczej" prof. Magdalena Środa. Jak twierdzi, nie będzie ani rewolucji, ani nowoczesnego przywództwa, ani partii, na którą mogłaby zagłosować Agnieszka Holland i setki tysięcy jej podobnych.
W moim przekonaniu kto stoi - cofa się, łatwiej mu się też przewrócić niż temu, kto maszeruje. Trzeba iść, i to nie tylko dlatego, że istotą cywilizacji europejskiej zawsze był ruch, zmiana, postęp, nie tylko dlatego, że to właśnie mniejszość ucywilizowała Europę i mniejszość przyniosła wolność Polsce, i że najważniejszą cechą demokratycznego przywództwa była i jest troska nie tylko o dobrobyt i bezpieczeństwo, ale również o uznanie, o równy szacunek dla wszystkich obywateli. CZYTAJ WIĘCEJ
Etyczka kończy felieton smutną konstatacją, że zamiast rewolucji będziemy mieli ciepłą wodę, olimpiadę zimową w Krakowie, sejmową komisję walczącą z ateizacją kraju i smoleński wrak.
Coraz więcej ludzi wierzy w zamach smoleński, co więcej, uważa, że sprowadzanie wraku jest priorytetem politycznym, coraz mniej jest natomiast przekonanych, że np. roczny urlop macierzyński może stać się ojcowskim, bo do tego potrzeba rewolucji obyczajowej. CZYTAJ WIĘCEJ
Źródło: Cały felieton w "Gazecie Wyborczej"

