
Wiadomość, o tym, że istnieje i skutecznie działa Sejmowy Zespół ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski wywołała spore poruszenie. Duża część komentatorów wskazuje, że posłowie PiS złamali Konstytucję, bo ta zakazuje dyskryminacji ze względu na przynależność wyznaniową lub bezwyznaniowość. Inni zaś przypominają, że w parlamencie działa także Zespół ds. Świeckiego Państwa.
"Wymuszenie na Telewizji Polskiej przeprosin za żarty z papieża i wierzących to pierwszy sukces Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski w kilkumiesięcznej historii tego ciała" – pisaliśmy wczoraj w naTemat. Sprawa zespołu walczącego z ateizacją, w skład którego wchodzą wyłącznie parlamentarzyści PiS, podzieliła komentatorów.
Zdecydowana większość dziwi się, jak to możliwe, że takie ciało w ogóle funkcjonuje, skoro przepisy wskazują, że to raczej niemożliwe. Najczęściej wskazywano na art. 25 Konstytucji RP, który stanowi, że "władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych, filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym".
Karol


Paweł
O Zespole ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski pisze dziś w "Gazecie Wyborczej" Ewa Milewicz. Jak twierdzi, jeśli posłowie PiS rzeczywiście chcą zajmować się ateizacją, to powinni wziąć na tapetę inne problemy niż kabaret w TVP.
"Telewizja publiczna przeprosiła. Za mało. Powinna przeprosić też za informacje o rzekomej bruździe na ciele dzieci z in vitro, informacje o praniu pieniędzy w banku watykańskim, o tym, że tak źle się dzieje w Watykanie, że aż papież abdykuje. To wszystko ateizuje Polskę" – zaznacza publicystka.
Czytaj także: PiS chce kar za żarty z papieża. "To bezczelna, wyznaniowa cenzura" - odpowiada Ruch Palikota
Nie wszyscy jednak zgadzają się z tym punktem widzenia. Tutaj głównym argumentem jest fakt, że w Sejmie istnieje kilkadziesiąt zespołów, w tym m.in. ds. świeckiego państwa. Niespodziewanie w obronie prawa do tworzenia takich ciał wystąpił prof. Jan Hartman. – Posłowie mogą sobie zakładać, co chcą, tyle że sami się kompromitują. Jeśli zakładają głupie zespoły, to nie można im zabraniać takiej działalności. To jest ich indywidualna inicjatywa, a nie coś, pod czym podpisuje się Sejm jako urząd. Nie możemy mieć tutaj pretensji – stwierdził w rozmowie z naTemat.
"Żelazna Logika"

