Armand Ryfiński i Bożydar Iwanow opowiadają, jak żyje się z nietypowym imieniem.
Armand Ryfiński i Bożydar Iwanow opowiadają, jak żyje się z nietypowym imieniem. Agencja Gazeta / Sławomir Kamiński, Kuba Atys

Armand Ryfiński nazywany był diabłem albo Żydem, Witowi Dzikiemu tłumaczono, że nie ma takiego imienia, a Bożydar Iwanow musi dwa razy się przedstawiać. Rząd planuje liberalizację zasad nadawania imion. Możemy spodziewać się wysypu imion inspirowanych ukochanymi gwiazdami rocka, bohaterami seriali i kreskówek. Czy nietypowe imię to przekleństwo, czy życiowe ułatwienie?

REKLAMA
Tradycja, Kira, Chelsea, Thorgal, Ziemomysł i Toro – to kilka najbardziej oryginalnych imion, jakie w swojej nietypowej “kolekcji” ma Bartłomiej Górny, warszawski programista. Pan Bartłomiej ma wyjatkową pasję – od ponad 8 lat prowadzi statystyki imion dzieci, które urodziły się w warszawskich szpitalach. W rozmowie z naTemat mówił:
Bartłomiej Górny

Razem z żoną myśleliśmy nad imieniem dla dziecka, ale zależało nam, żeby nie było ono zbyt popularne. Za czasów mojego dzieciństwa zawsze było w klasie czterech Piotrków i trzy Kasie. Chcieliśmy oszczędzić takiego losu naszemu dziecku. CZYTAJ WIĘCEJ


Psychologowie twierdzą jednak, że także bardzo nietypowe imiona mogą dzieciom szkodzić, bo narażają je na drwiny rówieśników.
Natalia Gruszecka
psycholog

Wszyscy wiemy, jak wielki wpływ na rozwój dziecka ma grupa, w której przebywa. Skoro inni śmieją się z powodu jej czy jego imienia to dziecko może czuć się w jakiś sposób wyobcowane, głównie za sprawą innych dzieci, które mogą je nie dopuścić do swojej paczki. CZYTAJ WIĘCEJ


Czy to rzeczywisty problem? Ktoś powie, że nie, ale wszystko wskazuje na to, że niezwykłych imion będzie w Polsce coraz więcej. Środowa “Rzeczpospolita” poinformowała, że rząd pracuje nad zmianą przepisów, która ma znacznie zliberalizować zasady nadawania dzieciom imion. Dopuszczone zostaną m.in. formy zdrobniałe oraz bezpłciowe. Czy czeka nas więc, jak sugeruje autor tekstu w “Rzeczpospolitej”, zalew takich imion jak Fifi, Angel czy Szasza?
Wiele osób obawia się właśnie takiego scenariusza, wskazując na potencjalne problemy, z jakimi mogą spotkać się dzieci.
Tomasz Brzózka
prezes Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego RP

Decyzja o wyborze imienia jest podejmowana często pod wpływem emocji, chęci chwilowego zabłyśnięcia, dodania dziecku wątpliwej oryginalności. Jednak w przyszłości może być dla dziecka krzywdząca. CZYTAJ WIĘCEJ


Armand, Żyd i diabeł
– Nie sądzę, żeby to decyzja rodziców była krzywdząca. Nasze zaniepokojenie powinny wzbudzać raczej wszelkie formy dyskryminacji, jakie stosują wobec dzieci ich rówieśnicy, niezależnie od powodów – mówi Armand Ryfiński, poseł Ruchu Palikota, który sam nosi rzadko spotykane imię.
Ryfiński przyznaje, że w rodzinnej Warszawie nigdy nie spotykały go przykrości z tego powodu. – Co prawda w urzędach wielokrotnie przekręcano mi imię na Arnolda, Alfreda, a nawet Arkadiusza, ale za to wiele pań zachwycało się, że Armand to jak “Z damy kameliowej” albo “Trzech muszkieterów”. – mówi.
Nie wszędzie było jednak tak sympatycznie: – W mniejszych miejscowościach ubliżano mi, nazywano Żydem albo diabłem. To wynik zaściankowego myślenia, średniowiecznych zabobonów – ocenia. Dlatego trzyma kciuki za rządowy projekt liberalizujący przepisy dotyczące imion.
Bożo, czyli Darek
– Kiedy zapisuję się do lekarza i mówię “Bożydar”, często słyszę: “A imię?” – mówi Bożydar Iwanow, komentator sportowy. Dziwi się też, że w rzekomo głęboko religijnym kraju, jakim jest Polska, tak wiele osób pyta go o to, czy jego imię pisze się przez “rz” czy “ż”. – Nowo poznani ludzie dopytują też, jak się je zdrabnia. Jedni mówią Boż, inni Boży, Bożo, ale np. Andrzej Strejlau zdrabnia drugą “część” imienia mówić do mnie Darek – śmieje się Iwanow.
Klaudiusz Michalec

Nie każdy rodzic chce, aby jego dziecko było jednym z wielu Jasiów, Kamili czy Maryś. Są i tacy, którzy pragną, aby wyróżniało się oryginalnym imieniem, co należy zrozumieć. Jednak zanim podejmiemy decyzję jak nazwać swoje dziecko, warto pomyśleć przede wszystkim... o nim. Czy aby na pewno chcielibyśmy, żeby nasz syn nazywał się Dąb a jego siostra - Dąbrówka? CZYTAJ WIĘCEJ


Sam dał córce na imię Carla, choć przyznaje, że były z tym problemy: – Według przepisów imię powinno być zapisywane zgodnie z jego wymową, dlatego urzędnicy oczekiwali “Karli” zamiast “Carli”. Ktoś powie, że to snobizm z mojej strony, ale takie właśnie imię sobie wymyśliłem – wspomina. – Uważam, że każdy powinien mieć prawo nazwać syna lub córkę tak, jak chce. Ostatecznie, później dziecko będzie mogło zmienić sobie imię – mówi Iwanow. – Dajmy ludziom więcej swobody – mówi.
Lepszy Wit niż Lew
– W szkole podstawowej jedna z nauczycielek przez lata uporczywie twierdziła, że takie imię jak Wit w ogóle nie istnieje – wspomina Wit Dziki, wokalista zespołu Funky Trip Foundation, prezenter telewizyjny i producent muzyczny. – Nawet przywoływanie postaci Wita Stwosza nie pomagało – śmieje się. Do dziś zresztą wiele osób myśli, że “Wit Dziki” to pseudonim artystyczny, a nie autentyczne imię i nazwisko.
– Rodzice od początku chcieli mi dać krótkie imię. I przyznam, że z “Wita” jestem całkiem zadowolony, bo podobno pierwotnie miał być “Lew”. Lew Dziki to byłoby już za dużo – śmieje się mój rozmówca. Pośrednio przyznaje też rację Ryfińskiemu, który twierdził, że to nie nietypowe imiona są problemem, ale raczej nastawienie innych osób.
– Mam czarnoskórego przyjaciela, który ma na imię Wiesław, a także nosi typowe polskie nazwisko. Nie raz zdarzało się, że ludzie w urzędach albo policjanci nie wierzyli mu, kiedy się przedstawiał. “Nie rób sobie jaj” – słyszał – wspomina Dziki.