
Wielokrotnie wyśmiewane wystąpienie z tabletem podczas debaty nad odwołaniem rządu Donalda Tuska nie zaszkodziło Prawu i Sprawiedliwości. Nie straciła też jednak Platforma Obywatelska, która wciąż prowadzi w sondażu. Powody do zmartwień ma Janusz Palikot, bo sojusz z Aleksandrem Kwaśniewskim w wyborach do europarlamentu nie przekłada się na poparcie dla Ruchu.
REKLAMA
Choć opinie na temat pokazania przemówienia prof. Piotra Glińskiego są mocno podzielone i jedni twierdzą, że wo wizerunkowe samobójstwo, a inni przekonują, że PR-owy majstersztyk, zeszłotygodniowe emocje w Sejmie nie przełożyły się na zmianę postaw wyborców. Gdyby wybory do Sejmu odbyły się w poprzedni weekend, a więc zaraz po próbie odwołania rządu Donalda Tuska, wygrałaby je partia rządząca z 4-procentową przewagą nad PiS (32 proc. do 28 proc.) – podaje "Rzeczpospolita".
Nikt nie wierzył, że odwołanie rządu Tuska się powiedzie, dlatego PiS nie straciło na tej akcji. A jeżeli się popatrzy na cały projekt „Gliński", to PiS z całą pewnością na nim zyskał, bo dzięki temu zbliżył się w sondażach do PO i tę pozycję utrzymuje. CZYTAJ WIĘCEJ
Źródło: "Rzeczpospolita"
Sondaż potwierdza opinie, że SLD uderzyło w sufit i zatrzymało się na około 15 procentach poparcia – w najnowszym badaniu Homo Homini ma 14 proc. Ale to i tak o 10 pkt. proc więcej niż Ruch Palikota, który nie dostałby się do Sejmu. To z kolei może sugerować, że ten polityczny szyld się skończył i w 2015 roku Janusz Palikot będzie chciał wprowadzić swoich posłów w ramach inicjatywy Polska Plus. 7 procent poparcia w badaniu ma PSL.
Zobacz też: Sondaż: Ruch Palikota tylko 5 proc. "Szalupa ratunkowa od Kwaśniewskiego przecieka i nic im już nie pomoże"
W apogeum sporu Tusk-Gowin przewidywano, że kształt polskiej sceny politycznej może zmienić partia, którą stworzyłby minister sprawiedliwości. Konserwatywna partia, która powstałaby po rozłamie PO, mogłaby liczyć na poparcie zaledwie 4 procent wyborców. Jednak na tyle osłabiłaby Platformę, że partia Donalda Tuska zrównałaby się z PiS. Rośnie pozycja SLD, które może liczyć na 14 procent głosów – prawie trzykrotnie więcej niż Ruch Palikota.
Źródło: "Rzeczpospolita"

