Fot. Jacek Dominski / REPORTER

234 głosy przeciw i 191 za - taki jest ostateczny wynik głosowania ws. wotum nieufności dla ministra Adama Bodnara. – Sejm wniosek odrzucił – podsumował decyzję posłów Szymon Hołownia, który prowadził obrady 22 lutego.

REKLAMA

Wniosek o odwołanie ministra Adam Bodnara został złożony w styczniu, przez posłów PiS. Zdaniem wnioskodawców działania ministra miały stanowić poważne naruszenie zasad porządku konstytucyjnego oraz prawnego w kraju.

Wniosek został negatywnie zaopiniowany przez Sejmową komisję sprawiedliwości i praw człowieka. W czwartek nie udało się przegłosować wniosku, ale proces decyzyjny poprzedziła burzliwa debata.

Debata w Sejmie ws. wotum nieufności dla Adama Bodnara

Dyskusja ws. wotum nieufności dla ministra sprawiedliwości Adama Bodnara była zacięta. Politycy nie gryźli się w język, a doszło nawet do sytuacji kuriozalnych, jak ta z udziałem jednego z liderów Konfederacji Sławomira Mentzena.

Jak powiedział polityk Konfederacji - znany zresztą z wygłaszania kontrowersyjnych opinii - rządzą osoby o konkretnych atrybutach.

– Nie wierzę, że w Polsce mamy praworządność. Nie wierzę, niestety, że w Polsce mamy rządy prawa. Rządzi ten, co ma większą pałę i jest nią w stanie walnąć w łeb swoich przeciwników – powiedział i skwitował:

– Zapomniałem, skończyła się taśma – na co sala wybuchła śmiechem.

– Chciwy, chciwszy pisowiec – tymi słowami z kolei ocenił poprzednich rządzących poseł KO Zbigniew Konwiński. Jak dodał, "minister Bodnar podjął się trudnego zadania przywrócenia praworządności, czym bronił szefa resortu.

Bodnar zostaje. Wotum nieufności odrzucone

Po debacie ostatecznie doszło do głosowania, ale nie było tutaj zaskoczenia. Politycy klubów zrobili dokładnie to, co zapowiedziano podczas debaty. Wniosek o wotum nieufności dla Adama Bodnara został odrzucony.

Wyniki głosowania:

Udział w głosowaniu wzięło 425 posłów, z czego wymagana większość ustawowa wynosiła 231. Za głos oddało 191 osób, a wotum odrzuciło 234 posłów. Nikt nie wstrzymał się od głosów. Oznacza to, że Adam Bodnar zostaje na stanowisku ministra sprawiedliwości.

Resort Bodnara zaszedł za skórę Prawu i Sprawiedliwości

Skąd pomysł, żeby zwątpić w to, czy Adam Bodnar powinien sprawować funkcję ministra? Jak informowaliśmy już w naTemat, jego resort poważnie może zaszkodzić Prawu i Sprawiedliwości. Badane są aktualnie nie tylko mniejsze sprawy, jak słuszność wydatkowanych pieniędzy, ale na tapecie przede wszystkim jest sprawa wykorzystania systemu Pegasus, którym inwigilowani mieli być politycy.

Zgodę na tego typu operacje musi wydać sąd, a zwierzchnikiem sędziów w czasie, w którym wykorzystywany był Pegasus, był Zbigniew Ziobro. Resort Adama Bodnara ma zresztą zbadać, czy zakup oprogramowania, które określane jest jako broń cybernetyczna, nie zostało zresztą sfinansowane z Funduszu Sprawiedliwości, a więc budżetu, z którego pieniądze miały służyć pomocy ofiarom przestępstw.

Pod koniec stycznia tego roku prokurator generalny powołał zespół śledczy, a jego celem jest właśnie sprawdzenie prawidłowości zarządzania i wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości.