
"Saltburn" to jeden z bardziej kontrowersyjnych filmów końcówki ubiegłego roku. Irlandzki aktor Barry Keoghan nie tylko wcielił się w głównego bohatera filmu, ale również w jednej ze scen wystąpił całkowicie nago. Jak wspomina to doświadczenie?
Barry Keoghan o wystąpieniu nago w filmie "Saltburn"
Barry Keoghan był głównym bohaterem "Saltburn", czyli wyczekiwanego drugiego filmu nagrodzonej Oscarem za "Obiecującą. Młodą. Kobietę." Emerald Fennell. W ostatniej i jednej z głośniejszych scen filmu Irlandczyk wystąpił całkowicie nago.
Aktor porusza się w niej po willi i tańczy do piosenki Sophie Ellis-Bextor "Murder on the Dancefloor". O tym, jak wspomina to przeżycie, opowiedział magazynowi "Vanity Fair".
– Bałem się poruszać biodrami i poruszać ciałem w określony sposób, ale plan zdjęciowy był dla mnie całkiem komfortowy. Kiedy kamera jest w górze, zawsze czuję się trochę bardziej bezpiecznie i swobodnie – powiedział.
Irlandczyk przyznał, że reakcja publiczności na finał "Saltburn" nieco go zaskoczyła. – To szaleństwo. Jeśli za dużo się wczytasz lub przyjrzysz się zbyt wielu wypowiedziom, może to być szkodliwe dla umysłu i twojego stanu psychicznego – stwierdził.
– Nie poszedłbym w to, gdybym nie był na to przygotowany lub nie byłbym otwarty na to, co ludzie będą chcieli powiedzieć [na temat finału - przyp. red.]. Naprawdę [w scenach nagości – przyp. aut.] stawiasz się w najbardziej bezbronnym stanie. Pięknie jest na to patrzeć – tłumaczył.
W Polsce film jest dostępny na platformie Amazon Prime Videos.
Nowy film Emerald Fennell wzbudził kontrowersje
"Saltburn" było pod koniec ubiegłego roku bohaterem wielu TikToków. Film zszokował wielu widzów nie tylko ze względu na "nagi finał", ale również przez scenę "uprawiania seksu z grobem" czy seksu oralnego podczas menstruacji.
Szczególnie "straumatyzowani" byli Amerykanie, gdyż widzowie europejskiego kina niejedno już widzieli. O większości pruderyjności mieszkańców USA dla naTemat pisała Zuzanna Tomaszewicz. Dziennikarka dopatruje się jej źródła m.in. w amerykańskim religijnym purytanizmie.
"Myśl purytańska do dziś żyje w amerykańskiej świadomości. Dwa uniwersytety z tzw. Ligi Bluszczowej, Harvard i Yale, zostały założone z myślą o szkoleniu duchownych tejże wspólnoty. Purytanów śmiało można też nazwać protokapitalistami. Minęły stulecia, ale podobieństwa nie zniknęły" – przeczytacie w jej tekście.
Nowy film Fennell pomimo rozgłosu nie doczekał się aż takiego doceniania przez krytyków, jak jej wspomniana już wcześniej "Obiecująca. Młoda. Kobieta.". Thriller z elementami komedii doczekał się wprawdzie nominacji do Złotych Globów, jednak w Oscarowej stawce został zupełnie pominięty.
"Po reżyserce 'Obiecujące. Młodej. Kobiety' spodziewałam się czegoś mniej przewidywalnego. W swoim drugim filmie Emerald Fennell próbuje pod płaszczykiem satyry obnażyć prawdziwą naturę brytyjskiej arystokracji. Nie sili się jednak na swoistą krytykę podziałów społecznych. 'Saltburn' jest jak gorączkowy sen, który zapiera dech w piersi onirycznymi kadrami rodem z niszowych teledysków, ale odrzuca dosłownością" – przeczytacie w recenzji filmu opublikowanej na łamach naTemat.
Zobacz także
