Niemcy chwalą polskie cnoty gospodarcze. Z drugiej jednak strony kolejki bezrobotnych w Urzędach Pracy wciąż rosną
Niemcy chwalą polskie cnoty gospodarcze. Z drugiej jednak strony kolejki bezrobotnych w Urzędach Pracy wciąż rosną Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta

Podczas gdy w kraju wciąż słychać doniesienia o coraz bardziej kulejącej gospodarce, bezrobociu i rosnących cenach, za granicą Polacy zbierają pochwały. Niemiecki dziennik "Die Welt" orzekł, że zamiast stereotypowego "polskiego bałaganu gospodarczego" nasz kraj stanowi przykład sprawnego zarządzania kryzysowego.

REKLAMA
Za największe plusy polskiego zarządzania kryzysowego uznano niskie stopy procentowe, szerokie inwestycje. W ten sposób przeterminowało się określenie nadane nam przez Niemców "polnische Wirtschaft", czyli mówiąc wprost - bałagan. Korespondent niemieckiego dziennika tłumaczy, że na nasz korzyść działa fakt, że nie jesteśmy uzależnieni od eksportu oraz mamy stabilny poziom konsumpcji. Jak podaje onet.pl, korespondent "Die Welt" chwali banki za to, że nie inwestowały w "toksyczne" papiery wartościowe, rząd zdołał obniżyć podatki i zaostrzył kryteria przyznawania kredytów hipotecznych.
Korespondent "Die Welt" nie przeoczył negatywnych kryzysowych zjawisko, jakim jest chociażby wzrost bezrobocia. Skomentował też krajową debatę o przystąpieniu do strefy euro. Jego zdaniem słusznie postępują politycy skupiający się na spełnianiu kryteriów, a nie żonglowaniu datami potencjalnego wprowadzenia w Polsce nowej waluty. Tym bardziej, że unijnej polityce można ostatnimi czasy wiele zarzucić. Korespondent zwraca uwagę, że transfery pieniężne miały przepływać z zachodu na wschód, by kraje przyjęte do UE po 2004 roku miały swoją namiastkę powojennego Planu Marshalla. Tymczasem kierunek przepływu gotówki uległ zmianie (głównie z północy na południe, do krajów z wielokrotnie dłuższym stażem członkostwa w Unii).
W "Die Welt" można przeczytać, że mimo 2,3 milionów bezrobotnych, mogło być znacznie gorzej. Jednak "polskie cnoty" i umiejętność "zakasania rękawów" będą Europie bardzo potrzebne.
Z drugiej jednak strony niepokojące doniesienia płyną z kraju. Wynika z nich, że zgodnie z prognozami pesymistów gospodarka zwalnia. Dodatkowo wciąż powiększa się rzesza bezrobotnych. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", powołując się na dane GUS, z sektora przedsiębiorstw (nie uwzględniając najmniejszych firm, sektora finansowego i budżetówki) w lutym zniknęło 9,1 tys. etatów w porównaniu z wcześniejszym miesiącem. Jednak GUS ma też coś na pocieszenie. Z jego danych wynika, że średnia pensja w lutym wzrosła w porównaniu z lutym 2012 o 4 proc. i teraz wynosi 3710 złotych.