Twórca "Mam Talent" i "X Factor", Simon Cowell swój nowy talent show - "The You Generation" uruchamia na YouTube.
Twórca "Mam Talent" i "X Factor", Simon Cowell swój nowy talent show - "The You Generation" uruchamia na YouTube. Fot. Helga Esteb / Shutterstock.com

Legendarny łowca talentów Simon Cowell, twórca "Idola", "Mam Talent" i "X Factor" swój kolejny show uruchamia na YouTube. Dzięki temu w "The You Generation" swoim talentem będą mogli pochwalić się ludzie z całego świata, także Polacy. Dlaczego brytyjski gwiazdor decyduje się na przenosiny do internetu? - To absolutna wolność. W sieci można dziś zrobić dobry program za kilkaset złotych, a zarobić na nim o wiele więcej pieniędzy - mówi naTemat Karolina Korwin-Piotrowska.

REKLAMA
Z występ przed słynnym łowcą talentów Simonem Cowellem wielu sprzedałoby duszę. Brytyjski juror od lat jest nieodłącznym członkiem jury każdego najpopularniejszego talent show na świecie. To on współtworzył sukces pierwszego, oryginalnego "Idola" (w anglosaskiej wersji znanego pod nazwą "Pop Idol"), a później innych hitowych show, jak "Mam Talent" i "X Factor". Simon Cowell w świecie globalnych talent show jest tym, kim nad Wisłą Kuba Wojewódzki. Jednak tym razem również Polacy marzący o odkryciu swoich talentów będą mogli zaprezentować je właśnie samemu Cowellowi, a nie jego polskiemu substytutowi. I jednocześnie powalczyć o sławę jak równi z równymi z konkurentami z całego świata. W środę rusza bowiem nowy show Cowella - „The You Generation”.
„The You Generation”, bo Simon Cowell poszukiwania talentów z telewizji przenosi do internetu, na YouTube. Właśnie dlatego przed słynnym jurorem będą mogli wystąpić nie tylko Brytyjczycy i Amerykanie, ale nawet mieszkańcy krajów, w których dotąd "Mam Talent", czy "X Factor" w telewizji nie było. W pierwszej edycji internetowego show Cowella będą mogli wziąć udział ludzie z 26 państw, w tym także z Polski. „The You Generation” bliżej jest do talent show poszukujących różnych talentów, niż tylko przyszłych gwiazd estrady. Rywalizacja będzie więc polegała na umieszczeniu nagranych przez siebie filmików w jednej ze stworzonych przez twórców kanału dziedzin.
One Direstion zaprasza na pierwszy odcinek "The You Generation"
Nowego talent show Simona Cowella

Internet na ratunek oglądalności
Nowy internetowy show ma być dla Simona Cowella nie tylko sposobem na uniezależnienie się od wielkich korporacji telewizyjnych („The You Generation” tworzy wspólnie z YouTube właściwie tylko należąca do niego spółka Syco Entertainment), ale również sposobem na ratunek coraz mniej popularnych programów w tej formule. Choć polskie stacje wciąż eksploatują formaty w oryginale współtworzone przez Brytyjczyka, na Zachodzie od kilku lat słupki oglądalności talent show nieustanie tymczasem spadają. Cowell chce podobno udowodnić, że to tylko ze względu na słabą interakcję z widzami, na którą telewizja po prostu nie pozwala. W przeciwieństwie do sieci, gdzie każdy może poczuć się częścią show, a granica między uczestnikami i widzami mocno się zaciera.
Co nie oznacza, że "The You Generation" odchodzi od programów nadawanych na żywo. Tak będzie wyglądał start show 20 marca i prawdopodobnie każde kolejne podsumowanie, które nadawane będzie co dwa tygodnie. W pierwszym odcinku "The You Generation" Simon Cowell będzie zachęcać do udziału w internetowym show dając za przykład odkryty przez siebie niezwykle popularny boysband One Direction. Brytyjsko-irlandzki zespół najpierw wygrał wyspiarską edycję "X Factor", a później został wylansowany przez należącą do Cowella wytwórnię. Choć One Direction zaczął karierę w telewizji, jest jednak świetnym przykładem obrazującym siłę sieci. Na YouTube każdy ich klip szybko notuje milionową oglądalność. I generuje milionowe wpływy na konta muzyków.
Po One Direction gwiazdami każdego kolejnego programu będą już jednak uczestnicy rywalizujący w show. Zgłoszone przez nich filmiki będą na bieżąco oceniane przez jury z Syco Entertainment, a raz na dwa tygodnie wyłaniana zostanie kolejna grupa finalistów. Internetowy talent show ma trwać przez rok, a ostateczny zwycięzca zostanie wybrany spośród finalistów z wszystkich kategorii. Co ciekawe wciąż nie wiadomo, o jaką stawkę będą rywalizować uczestnicy. Twórcy "The You Generation" podkreślają jednak, że w tym przypadku od pieniędzy ważniejsza jest rozpoznawalność, którą zagwarantuje internet.

Internet to nie tylko zupełnie inne możliwości dotarcia do odbiorców, ale także zupełnie inne budżety. W "The You Generation" na pewno są ludzie, którzy to wszystko już dokładnie sprawdzili i przeanalizowali. Cowell wie, gdzie zarabia się pieniądze. I najwidoczniej uznał, że może je zarabiać już nie tylko w telewizji, ale także w internecie.

Przenosinom wielkich talent show do sieci w rozmowie z naTemat nie dziwi się Karolina Korwin-Piotrowska, znawczyni show-biznesu i była jurorka w jednym z tego typu programów w Polsce. - Simon Cowell już dawno mówił, że te show się kończą. A najlepiej o tym wie, bo w większości sam je wymyślił. On dostrzegał ten zbliżający się koniec. To jednak bardzo inteligenty facet z wyobraźnią, który dokładnie wie skąd wieje wiatr. A on na pewno wieje dziś z internetu. Pogłoski o upadku telewizji są grubo przesadzone, ale ona pod wpływem sieci bardzo się zmienia. Jestem więc ciekawa, jak to Cowellowi wyjdzie. Z pewnością będzie się temu przyglądał cały świat - ocenia.
Sieć, czyli śmiesznie małe koszty i wielkie zyski
Korwin-Piotrowska podkreśla, że możliwości stwarzane przez internet dotyczą jednak nie tylko większego zaangażowania potencjalnej widowni, ale także kwestii czysto produkcyjnych. O wiele bardziej konkrecyjnych niż w telewizji. - Internet to nie tylko zupełnie inne możliwości dotarcia do odbiorców, ale także zupełnie inne budżety. W "The You Generation" na pewno są ludzie, którzy to wszystko już dokładnie sprawdzili i przeanalizowali. Cowell wie, gdzie zarabia się pieniądze. I najwidoczniej uznał, że może je zarabiać już nie tylko w telewizji, ale także w internecie - przekonuje dziennikarka.
Jej zdaniem, głośne wejście Simona Cowella do sieci zachęci do podobnego kroku także inne gwiazdy. Mimo, iż dziś zamiana telewizji na internet traktowana jest nadal jako zawodowa degradacja, zwłaszcza w naszym kraju. Tak wielu oceniło przecież przejście Doroty Zawadzkiej z "Superniani" na antenie TVN do portalu Parenting.pl, o Tomku Machale branżowy magazyn "Press" od pożegnania z telewizją nie pisze jako o naczelnym naTemat, a "byłym dziennikarzu Polsatu". Nawet przenosiny komika Szymona Majewskiego z telewizji na YouTube oceniono jako oznakę tego, że gwiazdor musiał się wypalić i internet wybrał jako pomysł na emeryturę. Miliony czytelnikowi i widzów tych, którzy poczuli "wiatr z internetu" za każdy razem idą jednak za nimi.
- Do Szymona Majewskiego telewizje jeszcze będą przychodziły na kolanach, by do nich wrócił. Pytanie, czy będzie miał wówczas ochotę wrócić. Bo internet to jest absolutna wolność. Tam można pozwolić sobie też na rezygnację z tego całego zaplecza produkcji. W sieci naprawdę można dziś zrobić dobry program za kilkaset złotych, a zarobić na nim o wiele więcej. Z absolutną wolnością i bez żadnych nacisków. Internet był dotąd traktowany trochę po macoszemu, ale nawet w Polsce to się powoli zmienia. Szymon jest fenomenalną forpocztą tych zmian. Nie ukrywam, że sama również myślę nad czymś nowym w sieci. Jest jeszcze kilka znanych osób, które coś takiego kombinują. Szczególnie, że ludzie tacy jak Simon Cowell i Szymon Majewski przecierają nam szlaki. Przyglądamy się co i jak oni robią. Telewizja się pewnie nigdy nie skończy, ale to internet jest przyszłością - podsumowuje Karolina Korwin-Piotrowska.