Marsz w obronie jedności rodziny w Krakowie
Marsz w obronie jedności rodziny w Krakowie fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Trójka dzieci, która została odebrana małżeństwu Bajkowskich do połowy kwietnia musi zostać w domu dziecka – zdecydował sąd. "Zaadaptowały się w ośrodku" – argumentował sędzia. Dzieci zostały zabrane przez kuratorów po tym, jak psychoterapeuci z lokalnego ośrodka terapii donieśli, że w domu jest przemoc.

REKLAMA
Choć o rodzinie Bajkowskich z Kurdwanowa nikt z sąsiadów nie powiedziałby, że są rodziną patologiczną, krakowski sąd rodzinny uznał, że należy im odebrać trójkę dzieci. Wystarczyło doniesienie terapeutów z ośrodka, do którego zresztą rodzice najpierw… sami się zgłosili po pomoc w rozwiązaniu problemów.
Kiedy tylko rodzice przerwali terapię, w domu zjawiły się kuratorki i w asyście policji odebrały im dzieci. Przeciwko rodzicom prokuratura wszczęła dwa postępowania: jedno w sprawie znęcania się nad rodziną przez ojca dzieci, a drugie w sprawie gróźb, które ten miał kierować pod adresem kuratorki.

Bajkowscy zachodzili w głowę, o jaką przemoc chodzi. Szybko okazało się, że w trakcie dobrowolnej terapii przyznali, że czasem stosują wobec dzieci klapsy, a nastoletni chłopcy od czasu do czasu jadą sami pociągiem z Krakowa do Łodzi, albo zostają na weekend w domu.


Rodzice odwołali się od decyzji o odebraniu dzieci. Sąd ma rozpatrzyć ich wniosek 11 kwietnia. Do tego czasu dzieci pozostaną w domu dziecka. Rodzice złożyli na tę decyzję skargę, ale została ona odrzucona. Zdaniem pracowników sądu dzieci "zaadaptowały się w ośrodku" i "mają dobry kontakt z rówieśnikami".
W obronie Bajkowskich stają dziennikarze, a ulicami Krakowa przeszedł marsz solidarności z rodziną. Wzięło w nim udział 150 osób. Swoją pomoc zaoferował także szef mazowieckich struktur Platformy Obywatelskiej Andrzej Halicki, który sprawą zainteresował Ministerstwo Sprawiedliwości, gdzie ma się jej osobiście przyglądać sam minister Jarosław Gowin.
źródło: rp.pl, gazeta.pl