
Trudno uwierzyć, że po trwających niemal dekadę faszyzujących rządach PiS, trzeba komukolwiek w Polsce tłumaczyć, jak kluczowe dla zachowania naszej wolności i demokracji są niezależne media, uczciwe wobec swoich odbiorców.
I jak bardzo szkodzi naszemu bezpieczeństwu narodowemu, praworządności i swobodom obywatelskim, gdy czołowe redakcje i dziennikarze w kraju wchodzą w nielegalne układy z politykami.
A jednak to robią.
Okazuje się, że mamy w Polsce układ medialno-polityczny, ośmiornicę, która oplata społeczeństwo obywatelskie, zduszając je w zarodku. I opowiadając ludziom kłamstwa o rzeczywistości. Media, które, choć nazywają się mediami, to nimi nie są, ponieważ nie spełniają podstawowych wymogów swojego zawodu – uczciwości wobec odbiorców. Nie rozliczają polityków, tylko ich kryją, a zamiast ich sprawdzać, biorą udział w ich przekrętach.
W świetle tego, co już dziś wiemy i w świetle pojawiających się każdego dnia nowych informacji stawiam następującą tezę:
Mamy dziś w Polsce towarzysko biznesowy układ medialny, który nie tylko nie patrzył na ręce autorytarnym faszyzującym rządom PiS, ale im pomagał, krył ich przestępstwa i błędy i niekiedy - brał w ich udział. Mamy dziś w Polsce dziennikarzy, którzy sprzedali swoich czytelników, widzów i słuchaczy faszystowskim politykom, oddali ich wolność i prawa po to, by móc się bogacić.
Media, które w czasie gdy większość Polaków traciła prawa obywatelskie, była represjonowana i spychana w strefę wpływów Kremla, zbudowały sobie dzięki złodziejskim autorytarnym politykom PiS rozlegle strefy interesów.
Media, którym zawdzięczamy, że w rankingach zaufania zawód dziennikarza szoruje po dnie - ponieważ wbrew narracji czwartej pseudowładzy, ludzie doskonale zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje. Od jakiegoś czasu spora grupa internautów wyczuwa fałsz i żąda od pracowników mediów wyjaśnień, na co ci reagują złością i agresją.
Zobacz także
Mamy ostatnio do czynienia z sytuacjami bez precedensu, że dziennikarze występują przeciw swoim czytelnikom i widzom, blokując ich, wyzywając, a nawet "demaskując" prywatne osoby, chcące zachować anonimowość po to, żeby ich zastraszyć i zniechęcić do publicznej polemiki.
Zaczyna to wyglądać jak regularna bitwa o prawdę, tyle że redakcje i media, a także pojedynczy dziennikarze, stoją w niej po stronie zła.
Pozwólcie, że nazwę to wprost. Kiedy jakaś redakcja bierze pieniądze od polityków, a później pisze peany na ich cześć i nie pozwala swoim dziennikarzom ich krytykować - to jest przekupstwo. W takiej sytuacji ta redakcja i wszyscy jej dziennikarze tracą wiarygodność, bo w oczywisty sposób ich działania stają się podporządkowane interesom polityków, od których biorą pieniądze, a nie interesom odbiorców.
To klasyczny konflikt interesów: nie możesz brać pieniędzy od kogoś, kogo kontrolowanie jest twoim obowiązkiem.
W takich właśnie sytuacjach sędziowie wyłączają się z orzekania - gdy rozprawa dotyczy ich dobrego znajomego, członka rodziny lub przyjaciela, bo wiedzą, że nie będą w stanie zachować obiektywizmu.
Redakcja, która robi takie rzeczy, z premedytacją kłamie, tak jak kłamią politycy, którzy w porozumieniu z nią oszukują wyborców. W istocie obie te grupy: politycy i skorumpowanie dziennikarze działają wówczas w zmowie przeciw obywatelom.
Czytelnicy i widzowie mojego kanału YouTube często pytają jak to możliwe, że największe afery trwają w Polsce trzy dni, że media nie kontynuują mówienia o nich, aż do rozwiązania sprawy, tylko pozwalają im umrzeć śmiercią naturalną. Że największe redakcje i dziennikarze dziwnie nabierają wody w usta, gdy trzeba jednoznacznie skrytykować jawne przestępstwa prorosyjskich, autorytarnych polityków, mało tego – zapraszają ich do programów i pozwalają szerzyć dezinformacyjne tezy.
Najgorsze jest to, że zła reputacja medialno-politycznej ośmiornicy oplatającej Polskę dotyka uczciwych dziennikarzy, których jest wielu. Tych od lat walczących o przywrócenie w Polsce rządów prawa, którzy za rządów PiS mówili prawdę, narażając się na szykany.
Ale w końcu tak właśnie działa dezinformacja: wytwarzając chaos i mieszając prawdę z kłamstwem tak, żeby już nikt w niczym nie umiał się połapać i żeby nikt nikomu nie wierzył.
