
Sprawa dyrektorki poznańskiego Teatru Ósmego Dnia, która nazwała nowo wybranego papieża "ch***" podzieliła komentatorów. Jedni są pełni pogardy, inni próbują ją usprawiedliwić. Po tej drugiej stronie opowiedział się prof. Jan Hartman, który stwierdził, że to nie Ewa Wójciak jest winna, lecz ci, którzy rozpowszechnili jej prywatną wypowiedź, a sam papież nie chciałby "świętoszkowatego gniewu władz w dalekim kraju".
Prof. Jan Hartman wysłał do prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego list, który opublikował na Facebooku. Etyk krytykuje fakt, że Ewie Wójciak, która nazwała nowo wybranego papieża "ch***", grozi utrata stanowiska. Przekonuje, że była to wypowiedź prywatna, choć – jak dodaje – dyrektorka Teatru Ósmego Dnia popełniła błąd, bo nie doceniła, jak łatwo ją upowszechnić.
prof. Jan Hartman
na swoim profilu na Facebooku
Prof. Hartman orzekł, że władze miasta, które uzależniają sytuację publiczną danej osoby od jej prywatnych wypowiedzi, bezprawnie ją "szykanują". W jego opinii konstytucja gwarantuje ochronę prywatności i wolności słowa, a prezydent oraz radni Poznania komentując wypowiedzi Ewy Wójciak naruszają ustawę zasadniczą. Nie znaczy to oczywiście, że nie można jej skrytykować. Ważne, by rozgraniczyć sferę osobistą i publiczną. Zatem w przekonaniu prof. Hartmana, prezydent Ryszard Grobelny może mieć własne zdanie na temat wypowiedzi dyrektorki teatru, skrytykować ją, lecz nie powinien "stosować wobec niej urzędowych retorsji".
Prof. Hartman uważa, że poznańscy radni za wszelką cenę chcą bronic czci nowego papieża. Prawnokarna ochrona godności Ojca Świętego w jego przekonaniu przysługuje tylko głowie państwa oraz ambasadorom. Filozof wyraził nadzieję, że władze Poznania przestaną atakować "niemalże bezbronną wobec nich panią Ewę Wójciak", bo jej szykanowanie jest gorsze niż obrzucenie Franciszka inwektywami.
prof. Jan Hartman