
Jacek Żakowski nie szczędzi ostrych słów pogrążonemu w kryzysie Cyprowi, na który zwrócone są właśnie oczy całej Europy. Publicysta przyznaje, że wcale nie jest mu żal Cypryjczyków. – Nie współczuję gangsterom, łapówkarzom, lewym biznesmenom i innym cwaniakom z Unii i okolic, którzy zaparkowali swoją lewą kasę na Cyprze – pisze na łamach "Gazety Wyborczej".
Nie współczuję gangsterom, łapówkarzom, lewym biznesmenom i innym cwaniakom z Unii i okolic, którzy zaparkowali swoją lewą kasę na Cyprze i przez lata lokowali tam swoje lewe spółki. Nie wzrusza mnie krzyk, że państwo ich teraz okrada, konfiskując część lokat. Bo przez lata to oni używali Cypru, żeby okradać swoje własne państwa, i zmuszali swoje własne rządy, żeby przymykały oczy na ten narastający proceder. CZYTAJ WIĘCEJ
Żakowski wytyka absurd, w którym na fakt bycia okradanym przez państwo żalą się ci, którzy do tej pory "latami okradali inne państwa". To wszystko jednak nie wina samych Cypryjczyków, ale także reszty Europy. Europy, która tolerowała cypryjski raj podatkowy. I właśnie dlatego powinniśmy zostać przykładnie ukarani. Wszyscy. W końcu cena jest niewielka – na razie.

