
Jeszcze nie tak dawno rozpisywały się o nim media. Próbował się zabić. "Czemu? Co go do tego skłoniło?" - zastanawiała się cała sportowa Polska. Niewykluczone, że w kwietniu lub maju Krzysztof "Diablo" Włodarczyk znów będzie na pierwszych stronach gazet. Tyle, że tym razem w glorii i chwale. Jeśli pokona Antonio Tarvera. 43-latka, który w Stanach jest gwiazdą. Bokserem, ale i celebrytą. Sportowcem, który mimo wieku nie zatracił umiejętności. Jeszcze nigdy Polski bokser spoza wagi ciężkiej nie mierzył się taką sławą. Walka jest niemal pewna, a jedyne pytanie brzmi: "kiedy?". W grę wchodzi kwiecień lub maj. Walkę pokazywać ma słynna amerykańska telewizja Showtime.
Ale Tarver to nie to samo. Jego karierę od kilkunastu lat śledzi Janusz Pindera. - Klasa sama w sobie, od lat. W 1995 roku był mistrzem świata amatorów, rok później miał wygrać igrzyska u siebie, w Atlancie, ale przegrał półfinał i sięgnął po brąz - mówił wczoraj dziennikarz "Rzeczpospolitej" w stacji Orange Sport.
Tarver to bokser u progu końca kariery i na pewno nie jest już tym, kim był choćby 8 lat temu, kiedy nokautował Roya Jonesa Jr. Ale mimo to nawet w swoim wieku jest o klasę lepszy niż Danny Green czy Francisco Palacios (dwaj ostatni rywale Diablo) razem wzięci. Nie radziłbym ignorować go z racji wieku, bo w podobnym są chociażby Witalij Kliczko, o Bernardzie Hopkinsie nie wspominając. O wypaleniu pokroju wspomnianego wyżej Jonesa Jr. czy Jamesa Toney'a nie ma co w tym przypadku dyskutować.
Dzisiejszy bilans Tarvera nie rzuca na kolana. 29 wygranych i 6 porażek. Podobne dokonania ma wielu pięściarzy, którym nigdy nie dane było walczyć o najwyższe cele. Ale zdaniem Pindery ten bilans jest bardzo mylący. - Każda z walk, które przegrał, była bardzo zacięta. Żadnej z nich nie przegrał przez nokaut. A bił się z największymi wagi półciężkiej. Uległ Chadowi Dawsonowi. Z Royem Jonesem Juniorem, wtedy uważanym za największego pięściarza świata, stoczył trzy pojedynki. Dwa z nich wygrał, przegrał jeden, Moim zdaniem niesłusznie. No i potrafił znokautować Jonesa jednym ciosem już w drugiej rundzie - wyliczał Pindera w programie "Sport Raport".
Dzwonimy do Andrzeja Gmitruka. Odebrał. Akurat wchodził do samolotu lecącęgo do Frankfurtu gdzie w weekend bije się jego zawodnik Mateusz Masternak. - Tarver pan mówi? Oj, nie to nie jest żaden bokserski dziadek. On wciąż ma wielkie umiejętności, a przy tym w ringu jest bardzo mądry. Poza tym też walczył w ubiegłym roku z Dannym Greenem. Pokonał go wyraźnie po 9. rundach. A Krzysiek? Hmm, wygrał, czapki z głów, ale miał trochę szczęścia.
Atuty, jakimi dysponuje Tarver, podobnie ocenia Pindera: - Jest piekielnie doświadczony i sprytny. Ma świetny zasięg. Atutem "Diablo" będzie wiek, a co za tym idzie, dynamika - ocenił w Orange Sport, jednocześnie dodając, że daje Polakowi 40 procent szans na wygraną.
Gra tam Masona Dixona, mistrza boksu, który mierzy się z podstarzałym Balboą. I, co rzadkie dla hollywoodzkich produkcji, na końcu...

