
Piątek, godzina 20:30 - wtedy na chwilę wstrzymają oddech kibice piłkarscy w całej Warszawie, a może i Polsce. Na Łazienkowskiej Legia spotka się z Polonią. Piłkarskie święto, ale też "święta wojna" dla kibiców. Faworytem jest Legia, ale nie można powiedzieć, że zdecydowanym. Historia ostatnich lat przypomina, że Polonia z Legią na Łazienkowskiej nie do końca grać potrafi. Ale jak już wygrywają to w wielkim stylu…
REKLAMA
Na pytanie: kto rządzi w Warszawie? - w roku 2000 odpowiedź była tylko jedna. Polonia najpierw w dramatycznych okolicznościach zdobyła na Łazienkowskiej Puchar Ligi. Miesiąc później, na tym samym stadionie, przypieczętowała tytuł mistrzowski, wygrywając z Legią gładko, 3:0.
Bezkonkurencyjna Polonia
W samym Pucharze Ligi mecz był nieco bardziej wyrównany, ale i tam Legia musiała uznać wyższość rywali z Konwiktorskiej. Co prawda to katastrofalny błąd bramkarza zadecydował o tym kto zdobędzie Puchar Ligi, ale w tym meczu tak naprawdę Legię stać było tylko na bramkę, po wywalczeniu kontrowersyjnego rzutu karnego.
Wtedy Polonia wydawała się na krajowym podwórku bezkonkurencyjna. Ale… jak mówi były piłkarz Legii, uczestnik tamtych spotkań, Sylwester Czereszewski: - To kwestia jednego sezonu. Pamiętamy co się potem działo z Polonią. Nas najbardziej denerwowało, że co roku ktoś zdobywał mistrzostwo, a nie my. Czy to była Polonia czy inna drużyna, dla nas to było bez znaczenia. W ogóle to derby Łodzi pomiędzy ŁKS-em a Widzewem czy Krakowa były zawsze ciekawsze. Dlaczego? Bardziej wyrównane drużyny się w nich mierzyły. Legia co roku walczyła o mistrzostwo, a Polonia poza tym jednym sezonem to drużyna środka tabeli.
Tylko to o czym Czereszewski mówi, że nie miało znaczenia dla piłkarzy Legii, miało ogromne dla kibiców - Tak, rzeczywiście. Dla nich to był podwójny wstyd, że Polonia nas ograła dwa razy na Łazienkowskiej. Ale jeszcze wrócę do idei derbów. Przecież to powinny być mecze gdzie jest mnóstwo kibiców, wyrównany poziom i dużo goli. A jak jechaliśmy np. na stadion Polonii, to po prostu obniżało rangę słowa derby. Na takim stadionie miały być rozgrywane wielkie mecze? Przecież to obiekt niegodny pierwszej ligi. Na Łazienkowskiej jeszcze jakoś to wyglądało.
Legia gromi rywala
Od bohatera… do zera. Tak można opisać to co się działo w późniejszym zarządzaniu warszawską Polonią. Działacze, z zespołu z powodzeniem zdobywającego mistrzostwo Polski i o włos przegrywającego eliminacje Ligi Mistrzów, stworzyli klub, który po kilku latach wylądował w niższej klasie rozgrywkowej. Powodów było wiele. Najpierw klub zadłużył się u swojego sponsora, ten ostatecznie się wycofał, a później nagła śmierć właściciela, Jana Ranieckiego spowodowała, że klub nie był stanie utrzymać się w lidze. Przejął go JW Construction i co było potem pamiętamy…
Od bohatera… do zera. Tak można opisać to co się działo w późniejszym zarządzaniu warszawską Polonią. Działacze, z zespołu z powodzeniem zdobywającego mistrzostwo Polski i o włos przegrywającego eliminacje Ligi Mistrzów, stworzyli klub, który po kilku latach wylądował w niższej klasie rozgrywkowej. Powodów było wiele. Najpierw klub zadłużył się u swojego sponsora, ten ostatecznie się wycofał, a później nagła śmierć właściciela, Jana Ranieckiego spowodowała, że klub nie był stanie utrzymać się w lidze. Przejął go JW Construction i co było potem pamiętamy…
Kolejne lata pojedynków na Łazienkowskiej dostarczały pozytywnych emocji raczej sympatykom Legii. A kibice "Czarnych Koszul" pewnie najgorzej zapamiętali rok 2004. Najpierw w marcu Legia wbiła im 7 goli, a mecz zakończył się zwycięstwem wojskowych 7:2, by potem w listopadzie ograć Polonię 4:0
Najciekawsze derby od lat
Od wspomnianego wcześniej meczu Legii z Polonią i fantastycznego zwycięstwa Czarnych Koszul na Łazienkowskiej 3:0, Polonia na tym stadionie w lidze już nie wygrała.
W ubiegłym sezonie uległa Legii 0:1. Mecz zawiódł oczekiwania, w zasadzie było to takie typowe spotkanie walki, bez żadnej finezji z obu stron. Z tamtego meczu zapamiętamy w zasadzie tylko polowanie legionistów na nogi Adriana Mierzejewskiego i dużo długich piłek oraz dużo strat.
Ale jest nadzieja, że coś się zmieni. Jak przyznaje jeden z kibiców warszawskich, neutralny, jak mówi kibicuje piłce, a nie klubom - W tym sezonie to chyba pierwsze derby od lat, na które pójdę. Nie pamiętam, żeby były takie derby, w których oba kluby liczą się w walce o mistrzostwo Polski
Kto wygra? Nasz rozmówca, Sylwester Czereszewski nie waha się ani przez chwilę: - Legia i to dosyć pewnie.
Choć kibice z Muranowa i po części też z innych dzielnic mają pewnie zdanie odmienne.
Współpraca: JAKUB RADOMSKI