
Brak dowodów o obecności generała Błasika w kabinie pilotów rzuca nowe światło nie tylko na obydwa raporty, rosyjski i polski, ale także wywołuje wiele emocji u rodzin tragicznie zmarłych pasażerów. Bliscy ofiar tragedii bardzo emocjonalnie podchodzą nie tylko do autorów raportów, ale także do ekspertów, którzy wnioski komisji powtarzali.
REKLAMA
Z pewną ulgą o nowych faktach dotyczących Andrzeja Błasika mówi dziś w wywiadzie dla Naszego Dziennika, wdowa po generale Ewa Błasik. Żona generała cieszy się, że prawda wreszcie wyszła na jaw:
"Od początku byłam o nią spokojna, bo znam mojego męża i tak, jak całe uczciwe polskie i nie tylko polskie lotnictwo nigdy nie pogodziłam się z kłamliwymi zarzutami pod jego adresem. Andrzej szanował wszystkich ludzi, bez względu na stopień, był odwrotnością tego, co o nim mówiono. Był oazą spokoju, dbał o swoich lotników jak ojciec, więc nie mógł zachowywać się tak, jak nam wmawiano - mówi "Naszemu Dziennikowi" wdowa po gen. Błasiku.
"Od początku byłam o nią spokojna, bo znam mojego męża i tak, jak całe uczciwe polskie i nie tylko polskie lotnictwo nigdy nie pogodziłam się z kłamliwymi zarzutami pod jego adresem. Andrzej szanował wszystkich ludzi, bez względu na stopień, był odwrotnością tego, co o nim mówiono. Był oazą spokoju, dbał o swoich lotników jak ojciec, więc nie mógł zachowywać się tak, jak nam wmawiano - mówi "Naszemu Dziennikowi" wdowa po gen. Błasiku.
Rodziny czują nie tylko ulgę związaną z oczyszczeniem dobrego imienia polskiego generała. Pojawiają się także głosy, mówiące o konieczności ponownego przyjrzenia się katastrofie. Podobnie jak część polityków, pominięcie niektórych dowodów traktują jako powód do ponownego rozpoczęcia prac komisji dotyczącej wypadku.
"Trzeba się zastanowić nad tym, czy da się powołać inny zespół, który przebadałby to jeszcze raz. Myślę, że nie powinni to być ci sami członkowie, co w zespole pana ministra Millera - mówi Małgorzata Wassermann.
"Trzeba się zastanowić nad tym, czy da się powołać inny zespół, który przebadałby to jeszcze raz. Myślę, że nie powinni to być ci sami członkowie, co w zespole pana ministra Millera - mówi Małgorzata Wassermann.
Ostrym tonem nie tylko o autorach raportu, ale także o ekspertach i zwykłych ludziach wypowiada się żona zmarłego Rzecznika Praw Obywatelskich. Ewa Kochanowska pyta, jak raporty w ogóle mogły powstawać, skoro nie było jeszcze wszystkich dowodów. O rządzących a także o częsci społeczeństwa wypowiada się, iż prezentują oni "mentalność niewolników".
"Już kilkanaście minut po katastrofie dowiedziałam się, że przyczyną jej jest brzoza, potem, że winni są piloci. Wiele rzeczy, które potem słyszałam przeczą zdrowemu rozsądkowi w takim stopniu, że tylko naród otumanionych niewolników mógł to wszystko przyjmować na wiarę. Po kolej padają kolejne teorie. Wszelkiego rodzaju oskarżenia pod adresem pilotów, gen. Błasika były wyssane z palca, a nawet były celową manipulacją"
"Już kilkanaście minut po katastrofie dowiedziałam się, że przyczyną jej jest brzoza, potem, że winni są piloci. Wiele rzeczy, które potem słyszałam przeczą zdrowemu rozsądkowi w takim stopniu, że tylko naród otumanionych niewolników mógł to wszystko przyjmować na wiarę. Po kolej padają kolejne teorie. Wszelkiego rodzaju oskarżenia pod adresem pilotów, gen. Błasika były wyssane z palca, a nawet były celową manipulacją"
Głos po wczorajszej konferencji zabrała także wdowa po Przemysławie Gosiewskim, obecnie senator Prawa i Sprawiedliwości Beata Gosiewska. Według niej, śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej mogło być "wielką mistyfikacją".
"Powinno się ścigać tych, który nie mając żadnych dowodów wysuwali oskarżenia"
"Powinno się ścigać tych, który nie mając żadnych dowodów wysuwali oskarżenia"
