Poseł PiS Łukasz Zbonikowski
Poseł PiS Łukasz Zbonikowski Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

"Rzeczpospolita" napisała, że poseł PiS Łukasz Zbonikowski bezskutecznie ubiegał się o odszkodowanie za kontuzję, jakiej doznał podczas przygotowań do piłkarskiej części Międzynarodowych Mistrzostw Parlamentarzystów. Podczas rozmowy z naTemat.pl Zbonikowski wyjaśnił, że poprosił Kancelarię Sejmu jedynie o ocenę, czy w zaistniałej sytuacji należy mu się rekompensata za doznany uszczerbek na zdrowiu. Przyznał jednak, że przyjąłby odszkodowanie, gdyby uznano, że urazu nabawił się podczas wykonywania obowiązków służbowych.

REKLAMA
W październiku 2012 r. polscy parlamentarzyści zwyciężyli w piłkarskiej części Międzynarodowych Mistrzostw Parlamentarzystów, które rozegrano w Moskwie, pokonując w finale swoich rosyjskich kolegów 5:0. W turnieju nie wziął udziału poseł Zbonikowski, ponieważ podczas przygotowań zerwał ścięgno Achillesa. Według "Rzeczpospolitej" polityk uznał, że kontuzji nabawił się w trakcie wykonywania obowiązków poselskich i wystąpił o odszkodowanie, jakie należy się wszystkim ubezpieczonym w ZUS z tytułu doznanych w pracy szkód zdrowotnych.
Zbonikowski miałby szansę na odszkodowanie, gdyby Kancelaria Sejmu przyznała, że powstanie urazu miało związek z wykonywaniem obowiązków poselskich. Poseł zwrócił się więc z prośbą o zaopiniowanie sprawy do Biura Obsługi Posłów, które przekazało jego przypadek pracownikom Biura Analiz Sejmowych (BAS). Ci uznali jednak, że treningi piłkarskie nie mieszczą się w zakresie zadań, jaki widnieje w Ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
Zbonikowski stwierdził, że orzeczenie BAS zawiera błędy i poinformował o tym szefa Kancelarii Sejmu Lecha Czaplę, zaznaczając, że feralny trening odbywał się w ramach prac Parlamentarnego Zespołu Sportowego. "Rzeczpospolita" podała jednak, że poseł został członkiem tego zespołu dopiero w styczniu 2013 r., czyli już po doznaniu kontuzji.
- O tym, że nie jestem formalnie członkiem zespołu, dowiedziałem się ze zdziwieniem. To jakieś niedopatrzenie, bo od roku uczestniczyłem w treningach i wystąpiłem w kilku meczach - wyjaśniał Zbonikowski. Z ustaleń "Rzeczpospolitej" wynika, że za zerwanie ścięgna Achillesa podczas pracy można dostać ok. 6,8 tys. zł odszkodowania.

Zbonikowski: To nierzetelna publikacja, prosiłem tylko o ocenę sytuacji
Podczas rozmowy z naTemat.pl Zbonikowski podkreślił, że artykuł "Rzeczpospolitej" jest nierzetelny i dotyczy jego prywatnej korespondencji z Kancelarią Sejmu, która odnosiła się do tak intymnej kwestii, jaką jest stan zdrowia. Poseł zaznaczył również, że nie żądał od nikogo odszkodowania, a jedynie wystąpił do BAS z prośbą o zaopiniowanie sprawy, ponieważ była ona niejasna.
- Każdy obywatel ma prawo zadać pytanie instytucji państwowej. Nie tylko ja, ale także pracownicy Kancelarii Sejmu i inni posłowie nie wiedzieli, co mówią przepisy o takiej sytuacji, więc moje pytanie pomogło w wyjaśnieniu stanu prawnego - powiedział Zbonikowski. Polityk przyznał jednak, że przyjąłby odszkodowanie, gdyby BAS uznało, że doznana przez niego kontuzja miała związek z wykonywaniem obowiązków poselskich.

Wyrok za zniszczenie cypryjskich wózków golfowych
W 2010 r. cypryjski sąd skazał zaocznie Łukasza Zbonikowskiego i Karola Karskiego, innego ówczesnego posła PiS, na karę grzywny za zniszczenie hotelowych wózków golfowych, do którego doszło w listopadzie 2008 r. Przedstawiciele hotelu zarzucili polskim posłom, że pod wpływem alkoholu "wyrządzili wózkom poważne szkody w wysokości 10 tys. 140 euro".
Zbonikowski i Karski zapewniali, że oskarżenie jest bezzasadne, ponieważ przebywając w cypryjskim hotelu, nie upili się i nie jeździli wózkami golfowymi. - Naciągacze zdarzają się wszędzie - tak "wózkową aferę" podsumował Karski.