Rozmawiałem z ludźmi, których powódź odcięła od świata. "Nie ma prądu, wody. Marzę, by zjeść jabłko"
Konrad Bagiński
18 września 2024, 17:48
·
4 minuty czytania
W mediach głośno dziś o Stroniu Śląskim. Dotarły tam ekipy telewizyjne, widać ogrom zniszczeń. Ale już kilka kilometrów dalej mamy inny świat, w którym mieszkańcy i turyści od pięciu dni dostają "kropelkową" pomoc. Nie są w stanie się wydostać, normalnie umyć, uprać ubrań, iść do lekarza. To często ludzie z małymi dziećmi i seniorzy. Są kompletnie odcięci od cywilizacji.