Wiktory 2012: przewidywalne i zachowawcze. "Czas wpuścić trochę świeżej krwi"

Łukasz Jakóbiak, nominowany do Wiktora 2012 w kategorii "Odkrycie roku"
Łukasz Jakóbiak, nominowany do Wiktora 2012 w kategorii "Odkrycie roku" Fot. Facebook.com/20m2Lukasza
Wiktory 2012 nie zaskoczyły. Wśród wyróżnionych znalazły się nazwiska "znane i lubiane" co najmniej od kilku lat, a wszystkie wybory Akademii były do bólu przewidywalne i nie wzbudzające większych emocji. – Byłbym zachłanny, gdybym spodziewał się zwycięstwa – mówi jednak Łukasz Jakóbiak, pierwsza w historii Wiktorów osoba nominowana do nagrody za program "nadawany" w internecie.

Wiktory to najważniejsze polskie nagrody dla wybitnych osobowości medialnych, przyznawane od 1985 roku. Na krajowym podwórku ich jedyną realną “konkurencją” są Telekamery, o których przyznaniu w plebiscycie głosują sami widzowie. Laureatów Wiktorów wybiera natomiast Akademia, w której zasiadają... laureaci dotychczasowych edycji.

“Wszyscy się znają”
– Owa Akademia jest w gruncie rzeczy formą sądu kapturowego. Nie wiemy jak, ani dlaczego podejmowane są konkretne decyzje – mówi medioznawca, prof. Wiesław Godzic z SWPS w Warszawie. Jego zdaniem obecna forma Wiktorów sprawia, że impreza dryfuje w stronę branżowego kółka wzajemnej adoracji. – Chciałbym, żeby kiedyś nie było tak, że wszyscy zasiadający w tej sali się znają. Wiktory czekają na zmianę. Czas wpuścić trochę świeżej krwi – ocenia prof. Godzic.

Zobacz także: Bronisław Komorowski nagrodzony przez telewidzów Wiktorem. Pokonał Grodzką, Frasyniuka, Kalisza

– U swojego zarania te nagrody wyznaczały nowe kierunki rozwoju mediów, ukazywały ciekawe nurty, przypominały, co ważnego wydarzyło się w branży w ciągu minionego roku – twierdzi Wojciech Krzyżaniak, dziennikarz i autor bloga WizjaTele.pl. – Dziś, i jako admirator telewizji mówię to z przykrością, Wiktory nie mają znaczenia – twierdzi Krzyżaniak.


Bezpieczne wybory
Rzut oka na listę tegorocznych laureatów pokazuje, że Akademia stroniła od kontrowersji, dokonując raczej bardzo przewidywalnych, “bezpiecznych” wyborów. Aktorem telewizyjnym roku został Andrzej Grabowski, prezenterem Jarosław Kuźniar, komentatorem Przemysław Babiarz, telewizyjną osobowością Marcin Prokop, a “odkryciem roku” – Kamilla Baar.

prof. Wiesław Godzic
medioznawca z SWPS w Warszawie

Kuriozalnym pomysłem wydaje mi się nominacja i nagroda dla Bronisława Komorowskiego. Przecież wiadomo, że jeśli już znalazł się on w gronie nominowanych, to po prostu musiał wygrać.


Wydaje się, że właśnie wybór w kategorii “odkrycia roku” był szczególnie znaczący. – Nie rozumiem, dlaczego Kamillę Baar postanowiono wyróżnić akurat w tym roku. Na ekranach gości już przecież od jakiegoś czasu – zastanawia się prof. Godzic. Cieszy się jednak, że (choć tylko w nominacjach) dostrzeżono dokonania Łukasza Jakóbiaka, którego internetowym talkshowem “20m2 Łukasza” zachwycał się w wywiadzie z naTemat Tomasz Raczek.

Tomasz Raczek

W pewnym momencie [Jakóbiak] zrozumiał, że nie musi dostosowywać się do telewizji takiej, jaka ona teraz jest. Stwierdził, że może to zrobić tak, jak sam by chciał. W związku z tym, bardzo niskim nakładem środków zaczął produkować własny program telewizyjny “20m² Łukasza” i wrzucać te filmiki na YouTube. Krótko mówiąc, zamiast mieć program w Polsacie czy TVN-ie, on ma swój program w YouTube’ie. I to cała różnica. A dodatkowo ma coś, co jest w tym zawodzie najcenniejszego – wolność. CZYTAJ WIĘCEJ


– Już sam fakt nominacji był dla mnie ogromnym szokiem. Wybuchł wtedy ogromny szum wokół tego, że jestem pierwszym w historii kandydatem, który nigdy nie miał swojego programu w telewizji – mówi Łukasz Jakóbiak. – Byłbym zachłanny, gdybym spodziewał się zwycięstwa – przyznaje ze śmiechem w rozmowie z naTemat.

Zdaniem Godzica Wiktory powinny ewoluować właśnie w kierunku szerszego uznania dla młodych, ciekawych osobowości, które zmieniają świat polskich mediów. – Od osób odpowiedzialnych za Wiktory oczekiwałbym “eksperckości” i wytyczania nowych kierunków rozwoju mediów – mówi medioznawca.

Odważniej ku przyszłości
Choć oczywistym jest, że branżowe nagrody nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, są mocno hermetyczną imprezą, to od Wiktorów wypadałoby oczekiwać czegoś więcej, niż jest nam obecnie oferowane: przede wszystkim – odwagi i nadążania za duchem czasu.

– W tym roku zupełnie zignorowano np. ciekawe trendy w obszarze mariaży telewizji z internetem. Mam na myśli m.in. nowe kanały dystrybucji, platformy takie jakie Ipla, a także wciąż rozwijające się formy interakcji z widzami – mówi Krzyżaniak.

– Ciekawe rzeczy dzieją się też w produkcji: żałuję, że nikt nie zauważył niewątpliwych zasług Wiesława Łodzikowskiego z TVP, który stoi za Internetowym Teatrem dla szkół – formatem, który pozwala uczniom z małych miast i wsi oglądać przez internet na żywo sztuki teatralne transmitowane przez TVP – dodaje Krzyżaniak.

Zobacz też:
Tomasz Raczek: wkrótce świat będzie jednym wielkim hot spotem, a dziennikarze nie będą potrzebni [wywiad]

– Wbrew pozorom rynek telewizji bardzo się zmienia. Wydaje się jednak, że jurorzy Wiktorów tego nie dostrzegają, nagradzając wciąż te same osoby. Szczerze mówiąc, nie widzę celu w przyznawaniu komuś siedmiu czy ośmiu statuetek z rzędu – konkluduje autor bloga WizjaTele.

Łukasz Jakóbiak twierdzi, że z biegiem czasu twórców takich jak on będzie więcej. – Choć tradycyjnie rozumiana telewizja wciąż będzie istnieć, internet już dziś stał się platformą, na której każdy może mieć swoją własną "telewizję" – mówi. – Prawdopodobnie prędzej czy później powstaną też plebiscyty przeznaczone dla ludzi takich, jak ja. Powoli będziemy się przebijać do głównego nurtu – ocenia.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...