Z YouTube'a na chwilę zniknęły filmy Jerzego Urbana. "Nagły atak cenzury"? Pomyłka?

Jerzy Urban w filmie "Urban i rozterki moralne część 2"
Jerzy Urban w filmie "Urban i rozterki moralne część 2" Fot. Tygodnik NIE / youtube.com
Minionej nocy z portalu YouTube usunięto kanał tygodnika "NIE", na którym Jerzy Urban publikował swoje kontrowersyjne filmy satyryczne. Profil został już przywrócony, więc internauci znów mogą bez przeszkód oglądać aktorskie popisy byłego rzecznika rządu PRL. Nie ustają jednak kontrowersje związane z jego chwilową nieobecnością. Google Polska zapewnia, że była ona spowodowana przypadkowym błędem. Urban twierdzi natomiast, że otrzymał "zakaz pokazywania się w YouTube".


Środowy poranek był wyjątkowo nieprzyjemny dla wszystkich wielbicieli Jerzego Urbana oraz jego redakcyjnych kolegów. Z portalu YouTube usunięto bowiem, bez żadnej zapowiedzi czy ostrzeżenia, oficjalne konto tygodnika "NIE", gdzie znajdował się zbiór krótkich filmów satyrycznych, które Urban z zamiłowaniem nagrywa od września zeszłego roku.

Wydawało się więc, że kolekcja przepadła na dobre i internauci nie zobaczą już Urbana wykopującego szkielet własnej matki, siedzącego na sedesie czy zakładającego sobie na szyję stryczek. Na szczęście dla miłośników "NIE", konto po kilku godzinach powróciło, a wraz z nim pojawiły się znów kontrowersyjne nagrania.

Dlaczego jednak profil zniknął? Początkowo Urban przekonywał na swoim blogu, że jego nieobecność była efektem "nagłego ataku cenzury". Później, gdy konto przywrócono, napisał, że otrzymał "zakaz pokazywania się w YouTube", gdzie jego twórczość filmową oglądało około 5 mln widzów.


Jerzy Urban

Skasowano wszystkie filmy. Powodu nie podano. Następnie przywrócono. Impulsem do wahań była moja filmowa zachęta do czytania książki „Jerzy Urban” sporządzonej przez Martę Stremecką z wydawnictwa „Czerwone i czarne”. Osobom, które książki nie przeczytają, groziłem odmową stosunku seksualnego. Towarzysze i Obywatele! Jestem dumny, że groźba niewpuszczenia do mojego łóżka potraktowana została choć przez chwilę jak terroryzm. CZYTAJ WIĘCEJ



Piotr Zalewski z firmy Google, do której należy YouTube, powiedział nam jednak, że zawirowania związane z kontem tygodnika "NIE" były następstwem przypadkowego błędu.

Piotr Zalewski
Google Polska

Kanał "Tygodnika NIE" już działa. Przy tak dużej liczbie materiałów w serwisie YouTube, czasami zdarzają się pomyłki. Kiedy dowiemy się o błędzie, działamy szybko, aby przywrócić kwestionowane filmy wideo lub kanały.



Jerzy Urban: Spowiedź świecka

Nie wierzy w Boga, ale wierzy w siebie. Twierdzi, że nie posiada sumienia. Polszczyznę uznaje za własne więzienie. Jerzy Urban dba o swój wizerunek prowokatora. Nam udało się namówić redaktora naczelnego "NIE", byłego rzecznika rządu PRL, do wskazania życiowych błędów i wypaczeń. CZYTAJ WIĘCEJ

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...