
– Rodzicom, którym właśnie ma się urodzić dziecko, powiedziałbym: nie ufajcie lekarzom – mówił "Newsweekowi" polski olimpijczyk, sztangista Bartłomiej Bonk. Kilka miesięcy wcześniej został ojcem bliźniaczek, z których jedna urodziła się z niedotlenieniem mózgu. Czy to kolejny sygnał, że Polacy naprawdę tracą zaufanie do lekarzy?
Gdyby któreś z nich podjęło decyzję o cesarskim cięciu, miałbym w domu dwie zdrowe córeczki. Moja żona już leżała na sali przygotowana do cesarskiego cięcia, bo takie były zalecenia lekarza, który prowadził jej ciążę. Ale przyszedł ordynator, kazał zrobić USG i na jego podstawie zdecydował, że żona ma rodzić siłami natury.(...) A wtedy żona błagała ordynatora, żeby zrobili jej cesarkę, ale odpowiedział, że to jego szpital i jego zdanie jest najważniejsze. CZYTAJ WIĘCEJ
Dramatyczny apel Bonka, ostrzegającego, że lekarzom nie można ufać, to tylko jeden z wielu podobnych głosów. Media regularnie donoszą bowiem o przypadkach pomyłek, które wiążą się z tragicznymi konsekwencjami. Tak było, gdy zmarł pacjent, któremu przetoczono krew przeznaczoną dla innej osoby, gdy do ciężarnej kobiety wysłano karetkę bez lekarza, albo błędnie zdiagnozowano stan dziecka chorego na białaczkę. Do tego doliczyć trzeba powtarzające się zarzuty o korupcję i ogólny "bałagan w służbie zdrowia". Czy lekarze mają jeszcze w Polsce dawny autorytet?
“Gazeta Wyborcza” informowała niedawno, że w polskich szpitalach istną plagą jest już filmowanie i fotografowanie pracy lekarzy przez rodziny pacjentów: wszystko po to, by w razie problemów mieć bogatą dokumentację.
Prof. Hanna Misiołek, wojewódzki konsultant w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii na Śląsku, mówi, że są rodziny pacjentów, którzy już w pierwszym kontakcie z lekarzem lub pielęgniarką demonstrują nieufność. Potrafią dzień i noc fotografować lub filmować komórką wszystkie odczyty z monitorów, karty zleceń, wkłucia, worki na mocz. CZYTAJ WIĘCEJ
Czy rzeczywiście kryzys zaufania do pacjentów jest już tak głęboki? – Niestety z poziomem zaufania nie jest dobrze – ocenia Adam Sandauer, założyciel Stowarzyszenia Pacjentów "Primum Non Nocere", organizacji udzielającej pomocy prawnej ofiarom błędów medycznych. Jego zdaniem duża w tym wina korporacji lekarskich.
Lekarzom ufa 64 proc. ankietowanych w Polsce, podczas gdy średnia europejska wynosi 81 proc. Jeszcze mniejszym zaufaniem lekarze są obdarzani w Rosji (51 proc.). Poniżej średniej dla wszystkich krajów europejskich jest też Portugalia (74 proc.), Rumunia (76 proc.) i Chorwacja (78 proc.). CZYTAJ WIĘCEJ
Praca pod presją i złe prawo
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz na zarzuty odpowiada, że lekarskie samorządy robią dużo, by wyjaśniać wszelkie wątpliwości w ramach obowiązującego prawa, ale ustawa o izbach lekarskich pozwala dochodzić odpowiedzialności winnych błędów lekarskich tylko przez trzy lata od chwili popełnienia domniemanego błędu. – Po tym czasie nie możemy już podjąć działań – tłumaczy.
Zarówno Sandauer, jak i Hamankiewicz podkreślają jednak zgodnie, że duży wpływ na poziom zaufania pacjentów wobec lekarzy mają media.

