Zbigniew Preisner
Zbigniew Preisner Fot. Sławek / Wikimedia.org

Zbigniew Preisner zapowiedział, że pozwie osoby, które odtworzyły jego utwór podczas obchodów trzeciej rocznicy pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich, ponieważ "nie zamierza być wycieraczką PiS". Słowa kompozytora doczekały się odpowiedzi ze strony sprawców zamieszania. – Od szeregu już lat na różnych uroczystościach narodowych nadajemy pieśni patriotyczne różnych poetów i kompozytorów i jeszcze nigdy nie spotkaliśmy się z groźbami represji sądowych za to – napisał do Preisnera jeden z uczestników krakowskich uroczystości.

REKLAMA
W zeszłym tygodniu Zbigniew Preisner oznajmił, że "podejmie kroki prawne" w związku z wykorzystaniem jego utworu "Miejcie nadzieję" podczas obchodów trzeciej rocznicy pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich.
– Oświadczam publicznie, nie jestem żadnym wyznawcą religii smoleńskiej, nic mnie z tą grupą ludzi nie łączy. Nie jestem żadnym oszołomem, który wierzy w jakiś zamach. Mam tylko jedną prośbę do państwa z PiS, żeby dali mi święty spokój i przestali używać mojej twórczości do własnych politycznych celów – powiedział kompozytor Radiu ZET.
Okazało się jednak, że za odtworzeniem utworu stała grupa "byłych więźniów politycznych z czasów PRL", która do PiS nie należy. Jeden z jej członków Krzysztof Bzdyl napisał w liście otwartym do kompozytora, który publikuje serwis wpolityce.pl, że nie wie, czym uczestnicy obchodów zasłużyli sobie na inwektywy, jakimi obsypał ich artysta.
Krzysztof Bzdyl

Nigdy nie przypuszczaliśmy, że Pan będzie przeciwny odtworzeniu swojej muzyki wywieszonej na „You Tube”. (…) Nieraz odtwarzamy pieśń „Solidarni”, hymn NSZZ „Solidarność” z muzyką Stanisława Markowskiego. Kompozytor Stanisław Markowski nie reaguje na to groźbą represji sądowych, a tylko dziękuje, że zaznajamiamy społeczeństwo z pięknem jego muzyki. To, co robimy, robimy za darmo, płacąc za konieczny sprzęt z naszej emeryckiej kieszeni.


W liście zaznaczono, że osoby, które odtworzyły utwór Preisnera, nie są "oszołomami" i nie znają "ludzi, którzy w stosunku do zamachu smoleńskiego posługują się wiarą". Bzdyl podkreślił, że reprezentowana przez niego grupa jest gotowa przekazać Preisnerowi pieniądze należne mu z tytułu publicznego wykorzystania kompozycji. Nigdy więcej nie posłuży się też jakimkolwiek dziełem kompozytora.
źródło: wPolityce.pl