
Zbigniew Preisner zapowiedział, że pozwie osoby, które odtworzyły jego utwór podczas obchodów trzeciej rocznicy pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich, ponieważ "nie zamierza być wycieraczką PiS". Słowa kompozytora doczekały się odpowiedzi ze strony sprawców zamieszania. – Od szeregu już lat na różnych uroczystościach narodowych nadajemy pieśni patriotyczne różnych poetów i kompozytorów i jeszcze nigdy nie spotkaliśmy się z groźbami represji sądowych za to – napisał do Preisnera jeden z uczestników krakowskich uroczystości.
Nigdy nie przypuszczaliśmy, że Pan będzie przeciwny odtworzeniu swojej muzyki wywieszonej na „You Tube”. (…) Nieraz odtwarzamy pieśń „Solidarni”, hymn NSZZ „Solidarność” z muzyką Stanisława Markowskiego. Kompozytor Stanisław Markowski nie reaguje na to groźbą represji sądowych, a tylko dziękuje, że zaznajamiamy społeczeństwo z pięknem jego muzyki. To, co robimy, robimy za darmo, płacąc za konieczny sprzęt z naszej emeryckiej kieszeni.
W liście zaznaczono, że osoby, które odtworzyły utwór Preisnera, nie są "oszołomami" i nie znają "ludzi, którzy w stosunku do zamachu smoleńskiego posługują się wiarą". Bzdyl podkreślił, że reprezentowana przez niego grupa jest gotowa przekazać Preisnerowi pieniądze należne mu z tytułu publicznego wykorzystania kompozycji. Nigdy więcej nie posłuży się też jakimkolwiek dziełem kompozytora.

