Cud w Kanie Galilejskiej zachęca do picia alkoholu? Ruch Palikota pisze do Ministerstwa Edukacji Narodowej

Partia Janusza Palikota znowu zaskakuje. Posłowie Ruchu napisali do MEN zaniepokojeni, że obrazek Jezusa idącego po wodzie może skutkować utonięciami.
Partia Janusza Palikota znowu zaskakuje. Posłowie Ruchu napisali do MEN zaniepokojeni, że obrazek Jezusa idącego po wodzie może skutkować utonięciami. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Poseł Piotr Chmielowski i dwaj jego współpracownicy z Ruchu Palikota napisali do Ministerstwa Edukacji Narodowej kilka interpelacji, w których pytają o sens nauki o cudach na lekcjach religii. Jak twierdzą, obrazek Jezusa idącego po wodzie może skutkować utonięciami, a historia o cudzie w Kanie Galilejskiej to zachęta do spożywania alkoholu.


Jak zwracają uwagę posłowie w jednej z interpelacji, Jezus "wyprodukował w Kanie Galilejskiej aż sześć stągwi wysokiej jakości trunku". Ten fakt skłonił ich do zadania pytania, czy "nie wpływa to w sposób podświadomy jako przyzwolenie do konsumpcji dużej ilości alkoholu?". "Czy do pomyślenia jest, aby w szkole wbrew ustawie o wychowaniu w trzeźwości dawano przykład produkcji alkoholu, w dodatku nazywając to cudem?" – dziwią się.

To jeden z kilku przykładów zaskakującej działalności parlamentarzystów z partii Janusza Palikota. Prowokacja, tak określa ją "Gazeta Wyborcza", dotyczyła też na przykład Jezusa kroczącego po wodzie. Co ciekawe, wiceminister edukacji narodowej na serio odpowiedział na pytanie o niebezpieczeństwo, że dzieci będą chciały naśladować Jezusa. "Ministerstwu Edukacji Narodowej nie są znane przypadki utonięć bądź zagrożenia zdrowia dzieci i młodzieży, które miałyby być spowodowane podjęciem prób naśladownictwa Jezusa kroczącego po wodzie" – napisał wiceminister Przemysław Krzyżanowski.

Politycy widzą też negatywne konsekwencje przypowieści o rozmnożeniu chleba i ryb. Według nich może ona zniechęcić dzieci i młodzież do pracy i uczciwego zarabiania pieniędzy.

"Gazeta Wyborcza"

Czy poseł Chmielowski nie padnie od własnej broni? Nawet wyborcy mu zarzucają, że za publiczne pieniądze zajmuje się w Sejmie bzdurami. (…) Po co więc Chmielowski przyjmuje rolę błazna? – Niech wreszcie minister edukacji przyzna, że nie ma kontroli nad tym, czego uczy się w szkołach na religii.


Ruch Palikota ostatnio wyjątkowo zaskakuje, tyle że niestety nie ciężką pracą w parlamencie, a dziwnymi pomysłami. Bartłomiej Bodio, do niedawna poseł RP, w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ujawnił, że Janusz Palikot polecił parlamentarzystom spotkanie z energoterapeutą, który miał ustawić im specjalną dietę.


Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...