
Dzięki temu, że Stanach Zjednoczonych nie ma ochrony danych osób podejrzanych, media mogą swobodnie przyglądać się sylwetkom ludzi, na sumieniu których są najgłośniejsze zbrodnie. Dzisiaj kreślą jeden portret. Roberta Balesa - rodzinnego gościa z mnóstwem przyjaciół, a zarazem frustrata i bankruta. Amerykańskiego żołnierza, który dokonał w Afganistanie rzezi, której moglibyśmy się spodziewać jedynie po najbardziej krwawych terrorystach.
- To jeden z najlepszych chłopaków z jakimi kiedykolwiek pracowałem.
On nie jest jakimś psychopatą(...). Zarzuty, że zabił cywilów w 100 proc. nie pasują do jego charakteru.
- To nasz Bobby. On był naszym lokalnym bohaterem.

