
Kto jest winien temu, że w trudnych czasach z budżetu państwa będzie trzeba wysupłać 80 mln euro na unijną karę za nieprawidłowości przy udzielaniu dopłat dla rolników? - Premier niczym chłopiec w piaskownicy pokazuje: nie to nie ja, to inni - oskarża PiS. Także w PO nie oskarżają już tylko poprzedników i nawołują, by przestać szukać winnych.
REKLAMA
Unia Europejska ukarała Polskę za nieprawidłowości przy kontrolach wniosków o unijne dotacje dla rolników. Wciąż nie wiadomo jednak, która ekipa rządząca ponosi odpowiedzialność za to, że teraz polski budżet zmniejszy się o 80 mln euro na karę z Brukseli. Opozycja wini za to rząd Donalda Tuska, jednak premier stanowczo podkreśla, że w tej chwili przyszło nam zapłacić za błędy gabinetów Leszka Millera, Marka Belki, Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego.
Spór o winowajcę unijnej kary szczególnie rozgorzał w sobotę na antenie radiowej "Trójki", gdzie politycy ostro spierali się o to, kogo należy obarczać dziś winą za wielomilionowe straty, na które narażony został budżet państwa. Odpowiedzialności za błędy przy kontroli wniosków o unijne dotacje dla rolników nie zamierza brać na siebie był minister rolnictwa w rządzie SLD, Wojciech Olejniczak. - Premier Donald Tusk w sposób cyniczny, bezczelny, próbuje przerzucić odpowiedzialność na poprzedników, czego nie powinien czynić. Premier powinien zbadać sprawę. Donald Tusk nie powinien oskarżać innych - mówił obecny europoseł.
Zdaniem Olejniczaka, Polskę ukarano za nieprawidłowości w latach, gdy krajem rządziła już Platforma Obywatelska, a nie kiedy program unijnych dopłat dopiero się rozwijał, co wówczas leżało w jego gestii. Szukania winnego sugeruje nie szukać jeszcze inny były szef resortu rolnictwa, Jarosław Kalinowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego. - - Kara jest bardzo duża. Problem obecnie polega na tym, że nie znamy szczegółowego uzasadnienia tych decyzji komisji. Myślę, że w najbliższych dniach ministerstwo będzie dysponowało uzasadnieniem i wtedy będzie można mówić szczegółowo, kto, gdzie i w jakim momencie popełnił błąd - stwierdził polityk.
O wiele mniej wątpliwości ma natomiast prawicowa opozycja. Na antenie "Trójki" Mariusz Błaszczak z Prawa i Sprawiedliwości przekonywał, że wysoka unijna kara dla Polski jest argumentem potwierdzającym, iż rządowi Donalda Tuska brakuje profesjonalizmu. - Premier niczym chłopiec w piaskownicy pokazuje: nie to nie ja, to inni. Donald Tusk goni za sondażami i stąd mamy do czynienia z takimi żenującymi spektaklami - stwierdził. - Donald Tusk strzelił sobie w stopę i złożył rodzaj uroczystego donosu na własny kraj, bo jeżeli się od razu po otrzymaniu takiej informacji szuka winnych, to od razu się przyznaje do winy - wtórował mu europoseł Solidarnej Polski, Jacek Kurski.
Innym tonem niż premier mówią już dziś także w Platformie. Andrzej Halicki w sobotę nie miał zamiaru potwierdzać słów szefa swojej partii, iż za 80-milionową karę winę ponoszą poprzednie rządy. Jego zdaniem, trudno dziś rozsądzić po czyjej stronie tak naprawdę leży wina za całą zaistniałą wokół unijnych dopłat dla rolników sytuację. - Jeżeli Komisja Europejska szuka pieniędzy, bo jest to kwestia zbyt małego budżetu, czyli szuka pewnych rezerw nie po to, żeby ściągać pieniądze, tylko żeby nie wypłacać, pomniejszać następne wypłaty, to Polska jako wielki płatnik będzie miała wiele znaków zapytania - przekonywał.
Źródło: Polskie Radio
