38 dzieł z kolekcji zmarłej aktorki trafi pod młotek na początku lutego w londyńskim Christie’s. Wśród nich, niczym ulubione przez Taylor diamenty, błyszczą dzieła Pissarra, Renoir’a i Van Gogha.

REKLAMA
Pierwsza aukcja klejnotów, należących do boskiej Liz, zorganizowana pod koniec ubiegłego roku, wzbudziła sensację. Co prawda wśród wystawionych w Christie’s na sprzedaż przedmiotów znalazły się także dzieła sztuki, jednak blask bijący od kolii i diademów aktorki skutecznie je przyćmił. Pierścionek z 32 karatowym diamentem, który Taylor dostała od swojego męża Richarda Burtona, trafił do rąk kolekcjonera za kosmiczną kwotę 8,8 miliona dolarów.
7 i 8 lutego ważniejsza od błyskotek będzie sztuka. Kolekcji Elizabeth Taylor daleko może do słynnych zbiorów Yves Saint Laurenta oraz Pierre’a Berge, jednak katalog aukcji wygląda co najmniej dobrze. Jak twierdzi Giovanna Bertazzoni, odpowiadająca w Christie’s za dział impresjonizmu i współczesnej sztuki, Taylor była w tym samym stopniu pasjonatką sztuki, co kosztowności. W wyborze dzieł do kolekcji aktorce pomagał jej ojciec, Francis Taylor, który był wziętym marszandem, a przed II Wojną Światową prowadził galerię przy Old Bond Street w Londynie.
Zbiory, które w lutym trafią pod młotek, znalazły się w rękach Elizabeth Taylor w latach 60. Według Bertazzoni koncentrowała się ona zarówno na efektownych, przyciągających wzrok dziełach – takich, jak pejzaż Van Gogha z 1889 roku, namalowany w Saint-Remy, jak i na trudniejszych, akademickich pracach – takich, jak autoportret Degas. Analitycy rynku przewidują, że ceny dzieł będą podczas aukcji błyskawicznie szybować, aż do rekordowego poziomu. I z racji swej artystycznej wartości, i z uwagi na legendę "Kotki na gorącym blaszanym dachu", ich poprzedniej właścicielki.