
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych postanowiło ukrócić terror, jaki w Białymstoku sieją skinheadzi. To reakcja na podpalenie drzwi mieszkania, w którym mieszkał obywatel Indii. Jednak zorganizowane grupy od dawna sieją postrach w mieście – wcześniej podpalono mieszkanie Czeczeńców na sąsiednim osiedlu, a skini zastraszają drobnych przedsiębiorców.
Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zapowiedział, że wkrótce skończy się dyktat grup skinheadów w Białymstoku. Policja dołoży wszelkich starań, by skończyło się zastraszanie mieszkańców, wymuszanie haraczy od drobnych przedsiębiorców, a przede wszystkim zastraszenia na tle rasistowskim. Wizyta Sienkiewicza w Białymstoku to bezpośrednia reakcja na podpalenie drzwi mieszkania, w którym mieszkał Hindus.
Bartłomiej Sienkiewicz
Minister Spraw Wewnętrznych
Zdaniem Sienkiewicza winę za nasilenie rasistowskich występków w mieście ponosi nie tylko policja czy ABW, ale lokalna społeczność – rodzice tych ludzi, ich nauczyciele i katecheci. Zapowiedział jednak "przerwanie bezsilności państwa", które dotychczas takie sprawy traktowało rutynowo i nie wysiliło się specjalnie, by wykryć sprawców podobnych przestępstw w 2011 roku, a mieszkańcy dodatkowo je tuszują przez zmowę milczenia.
MSW będzie w tej sprawie współpracowało z resortem Michała Boniego.
Michał Boni
Minister Administracji i Cyfryzacji
O rozwiązanie problemy apelował do władz miasta nasz bloger z Białegostoku Grzegorz Grzybek.
Źródło: "Fakt"
