
Gdyby to Polacy mieli zdecydować, kto ma zostać zdymisjonowany podczas zapowiedzianej na początek wakacji rekonstrukcji rządu, w pierwszej kolejności pracę straciłaby Joanna Mucha. Zaraz za nią respondenci wskazywali Sławomira Nowaka i Bartosza Arłukowicza. Sporo wskazań pojawiło się też na koncie Krystyny Szumilas z resortu edukacji i wicepremiera Jacka Rostowskiego.
Gdyby to wyborcy mieli możliwość dymisjonowania ministrów jako pierwsza pracę straciłaby Joanna Mucha – wynika z opublikowanego w "Rzeczpospolitej" sondażu Homo Homini (na liczbę wskazań wpływ może mieć fakt, że przeprowadzono go 10 maja, kiedy media poinformowały o 5 milionach złotych straty na koncercie Madonny). Jako drugi w wakacyjnej rekonstrukcji rządu posadę powinien stracić Sławomir Nowak, minister transportu. To w dużej mierze zasługa wojny, jaką polityk prowadzi z tygodnikiem "Wprost", który trzecie z rzędu wydanie poświęca jego niejasnym powiązaniom ze światem biznesu.
Zdaniem prof. Kazimierza Kika, politologa z Uniwersytetu w Kielcach i kandydata SLD do Senatu w ostatnich wyborach przyczynkiem do dymisji Muchy i Nowaka nie powinny być ostatnie sensacje medialne, ale brak kompetencji. Z kolei pozostała trójka ministrów płaci za to, że objęła niepopularne resorty. W największym stopniu dotyczy to Jacka Rostowskiego, którego obwiniamy za wszystkie skutki kryzysu finansowego.
Dymisję Joanny Muchy przewiduje też Paweł Piskorski, niegdyś jeden z najbliższych współpracowników Donalda Tuska.
Źródło: "Rzeczpospolita"
