Zhang Yimou, reżyser "Domu latających sztyletów" zapłaci gigantyczną karę za złamanie chińskiej polityki jednego dziecka?
Zhang Yimou, reżyser "Domu latających sztyletów" zapłaci gigantyczną karę za złamanie chińskiej polityki jednego dziecka? Fot. YouTube.com/Junior Quey

Wielodzietna rodzina może kosztować sławnego chińskiego reżysera grzywnę stanowiącą równowartość kilkunastu milionów euro. Wszystko dlatego, że Zhang Yimou, twórca m.in. "Domu latających sztyletów" wielokrotnie złamał restrykcyjną politykę jednego dziecka, która od lat kształtuje obraz chińskich rodzin.

REKLAMA
Wielodzietne rodziny zawsze są niezwykle kosztowane. Szczególnie słono rodzicom posiadającym gromadkę pociech przychodzi jednak płacić w Chinach, które od wielu lat restrykcyjnie prowadzą politykę, w której na jedno małżeństwo powinno przypadać zaledwie jedno dziecko. O tym, że ustępstw od niej chińskie prawo nie przewiduje nawet dla najpopularniejszych gwiazd dotkliwie przekonał się właśnie reżyser Zhang Yimou. Twórcy hitów takich, jak "Dom latających sztyletów", czy "Hero" grozi dotkliwa grzywna za wielokrotne złamanie zasady jednego potomka na rodzinę.
Reżyser zapłaci za kochliwość?
Yimou może zapłacić nawet 19 mln euro grzywny za to, iż w skład jego rodziny wchodzi aż siedmioro dzieci. Sprawa Zhang Yimou jest jednak o tyle skomplikowana, że sławny reżyser przez ponad 61 lat swojego barwnego życia doczekał się siedmiorga potomków z kilkoma różnymi partnerkami. Część jego dzieci pochodzi z pierwszego małżeństwa, kolejne z drugiego stałego związku, a pozostałe to owoce kilku z podobno licznych nieformalnych romansów.
Dlatego przed regionalną komisją ds. planowania rodziny w Wuxi w tej chwili stoi trudne zadanie, by zbadać na ile sytuacja rodzinna reżysera wyczerpuje znamiona pogwałcenia chińskiej polityki rodzinnej. Chińskie media, donosząc o sprawie Zhanga, zwracają uwagę, że na gigantyczną karę za zbyt wiele dzieci naraziły go zbyt długie języki jego byłych miłości. Byłe żony i chwilowe partnerki publicznie albo przechwalają się, że miały przyjemność spłodzić znanemu na całym świecie artyście potomstwo, albo narzekają na jego chorobliwą niewierność.
Urodzonych poza Chinami nikt nie liczy
Część komentatorów zwraca jednak uwagę, że popularnego chińskiego reżysera może uratować pewien fortel, na który pozwala restrykcyjne chińskie prawo. Miliony Zhang może ocalić udowadniając urzędnikom rodzinnym, że część jego dzieci wcale nie urodziła się w Chinach. Takie potomstwo bowiem władz w ogóle nie interesuje, gdyż jego narodziny teoretycznie nie wpływają na przeludnienie, z którym Państwo Środka z wielkim trudem walczy już od kilku dekad.
Kto jednak nie jest na tyle sprytny, by narodziny swoich dzieci odnotować (najczęściej tylko formalnie) poza ojczyzną, ten za złamanie polityki jednego dziecka musi słono płacić. A im więcej się w Chinach zarabia, tym większą grzywnę urzędnicy ds. rodzinnych naliczają za złamanie prawa. Stąd współpracujący z Hollywood reżyser i autor bajkowej ceremonii otwarcia i zamknięcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku mógłby zapłacić równowartość nawet kilkunastu milionów euro.
Czytaj także:
Źródło: Reuters.com