Nicolas Brusson, jeden z założycieli BlaBlaCar
Nicolas Brusson, jeden z założycieli BlaBlaCar Fot. YouTube/thenextweb

– Ludzie coraz częściej zdają sobie sprawę, że tym, czego naprawdę potrzebujemy, nie jest posiadanie, ale sam dostęp do środków, aktywów, źródeł, materiałów – mówi nam Nicolas Brusson, który swoim serwisem BlaBlaCar wspiera ideę "ekonomii dzielenia się". – Zamiast budować i sprzedawać więcej, musimy się teraz skupić na bardziej efektywnym wykorzystaniu tego, co już mamy – twierdzi Brusson.

REKLAMA
Nicolas Brusson to współzałożyciel serwisu BlaBlaCar, gdzie zwykli kierowcy udostępniają – za opłatą – innym użytkownikom swoje miejsce w samochodzie. Brusson będzie prelegentem na konferencji InfoShare, a nam opowiada o tym, jak powstał jego flagowy biznes, czego nauczył się podczas pracy w Krzemowej Dolinie i o tym, że powinniśmy się bardziej dzielić, a nie wciąż produkować i sprzedawać na własność.
Jest Pan założycielem znanego również w Polsce BlaBlaCar, serwisu, gdzie można wspólnie organizować przejazdy samochodami. Jak Pan wpadł na taki pomysł?
Nicolas Brusson, BlaBlaCar: Koncept powstał podczas Świąt Bożego Narodzenia w 2004 roku. Wtedy współzałożyciel BlaBlaCar, Frederic Mazzella szukał biletu na pociąg, by wrócić do swojej rodziny. Nie mógł jednak znaleźć żadnych biletów w sensownej cenie, ale pomyślał wówczas, że sporo samochodów, które mogą kogoś zabrać, musi podążać do jego miasta. Nie było serwisów takich jak BlaBlaCar, więc Fred zaczął wtedy tworzyć pierwszą stronę, która pomogłaby kierowcom z wolnym miejscem skomunikować się z ludźmi podróżującymi w tę samą stronę.
Pomysł na biznes powstał z kolei w 2007 roku, kiedy spotkaliśmy się na studiach MBA. Stworzyliśmy biznesplan i zaczęliśmy myśleć o BlaBlaCar nie tylko jako "fajnym projekcie", przydatnym społecznie, ale także jako biznesowym przedsięwzięciu, które ma potencjał na globalny rozwój. Od 2007 do 2009 trwała faza testowa, kiedy organicznie budowaliśmy społeczność. Pierwsze biuro, pracownicy i fundusze przyszły w 2009 roku i wówczas też zaczęliśmy rosnąć.
Cały koncept przypomina nieco couch surfing. Inspirowaliście się tym?
Kiedy zaczynaliśmy, nie znaliśmy jeszcze couch surfingu. Są pewne podobieństwa, oba serwisy polegają na wymianie między użytkownikami, ale ich modele biznesowe też się od siebie bardzo różnią. U nas kierowcy są opłacani przez pasażerów, co daje większe poczucie bezpieczeństwa i przejrzystości w społeczności. Myślę, że BlaBlaCar to unikatowa firma: to prawdziwy rynek C2C (consumer to consumer, czyli klient do klienta), bo nie ma u nas zawodowych kierowców. To odróżnia nas od innych biznesów tego typu i tworzy naszą społeczność, prawdopodobnie jesteśmy największą społecznością polegającą na "wspólnej konsumpcji".
Tym, co nas też odróżnia, jest fakt, że jesteśmy mainstreamowi. Nasz serwis nie jest niszowy ani "alternatywny". Tworzymy całkowicie nowy rodzaj sieci transportowej, używany przez ludzi każdego rodzaju, podróżujących po całej Europie. Obecnie nasza społeczność liczy ponad 3 miliony członków, przewozimy więcej niż 600 tysięcy pasażerów miesięcznie. Od studentów, którzy chcą zaoszczędzić na podróżach na ostatnią chwilę, po managerów, którzy muszą pokonywać długie dystanse do pracy. Użytkownicy BlaBlaCar mogą podróżować nawet 75 proc. taniej, niż np. pociągiem w przypadku biletu kupowanego w ostatniej chwili. Z kolei kierowcom, którzy zabierają pasażerów, pozwala znacznie obniżyć koszty eksploatacji samochodu.
Zaczynał Pan karierę w Dolinie Krzemowej, kiedy na świecie wybuchał boom na internetowe biznesy. Czy naprawdę była to złota era internetu czy może dzisiaj jest jeszcze łatwiej osiągnąć sukces ze swoim start-upem?
Przeprowadziłem się do USA w 1999 roku, to był wspaniały, ale i szalony czas dla start-upów. Najlepiej pokazuje to moja historia. Dołączyłem do jednej z firm we wczesnych latach 2000-ych. Wtedy 80 milionów dolarów zebraliśmy w kilka miesięcy, zatrudniliśmy ponad 100 osób i 18 miesięcy później zbankrutowaliśmy. Później ciężko pracowaliśmy na to, by odnowić nasz biznes, odkupiliśmy nasze aktywa i odbudowaliśmy całe przedsięwzięcie, tylko w bardziej rozsądny sposób.
Szczerze mówiąc, nie sądzę, by była to złota era, choć na pewno był to dobry i pamiętny czas na zaczynanie pracy w Krzemowej Dolinie. To był niesamowity okres, zarówno jeśli chodzi o prędkość rozwoju, jak i jego amplitudę. Widzieliśmy takie okresy wcześniej i później i będziemy jeszcze je obserwować. W pewien sposób, nasz ekosystem potrzebuje takich irracjonalnych faz, by się rozwijać, przepychać nowe pomysły, a potem je racjonalizować. Jako internetowy przedsiębiorca, cieszę się, że przeżyłem taki okres na początku kariery. To pomaga twardo stąpać po ziemi i zachować chłodną głowę, kiedy dochodzi do wzlotów i upadków.
Jaka była najważniejsza rzecz, jakiej nauczył się Pan w Krzemowej Dolinie?
Miałem szczęście, że trafiłem w sam środek burzy. To pozwoliło mi zrozumieć, że nasza branża przechodzi pewne cykle i że sytuacja może się zmieniać bardzo szybko. Podczas upadku i odbudowywania mojej firmy, nauczyłem się jak efektywnie zarządzać pieniędzmi firmy, że zbieranie funduszy nie jest łatwe i że sprzedanie swojego produktu jest jeszcze trudniejsze. Te wnioski są dla mnie wciąż fundamentalnymi sprawami w sposobie, w jaki dziś zarządzam BlaBlaCar i moim zespołem. Budujemy szybko, ale efektywnie. Marzymy o wielkich rzeczach, ale racjonalnie.
BlaBlaCar to jeden z wielu serwisów, które wykorzystują tzw. "ekonomię dzielenia się". To coraz popularniejszy model funkcjonowania różnych dziedzin życia: ludzie w ten sposób podróżują, dzielą się wiedzą, miejscami do spania. Taki model stanie się jednym z najważniejszych w biznesie i gospodarce w XXI wieku?
Jasne jest, że w najbliższych latach ekonomia dzielenia się zmieni sposób, w jaki dokonuje się konsumpcja. To wyjątkowo widać w krajach rozwiniętych, gdzie model posiadania na własność bardzo dominował. Ludzie coraz częściej zdają sobie jednak sprawę, że tym, czego naprawdę potrzebujemy, nie jest posiadanie, ale sam dostęp do środków, aktywów, źródeł, materiałów. Ekonomia dzielenia się, a już w szczególności dzielenia się podróżami i mieszkaniami, dodaje waloru efektywności obecnemu modelowi, który jest nie tylko nieefektywny, ale i nieutrzymywalny. Dzisiaj, zapewne, liczba pustych miejsc w samochodach jest o wiele większa, niż możliwości przewoźnicze jakichkolwiek pociągów. Odblokowanie tej wartości ma masowy potencjał i w nowy sposób wykorzystuje coś, co już mamy: drogi i samochody.
Ekonomia dzielenia się to kolejny sposób myślenia o tworzeniu wzrostu i wartości. Zamiast budować i sprzedawać więcej, musimy się teraz skupić na bardziej efektywnym wykorzystaniu tego, co już mamy.
infoShare jest bezpłatną konferencją IT & NewMedia, która co roku odbywa się w Gdańsku.

Stawiamy na ludzi posiadających wysokie kompetencje i praktyczne doświadczenie. Z roku na rok coraz więcej prelegentów naszej konferencji pochodzi spoza Polski. Tematy poruszane podczas infoShare: IT (technologie, mobile, bezpieczeństwo, innowacje i trendy), nowe media (on-line & social media, marketing), rynek startupów (founding oraz funding, success stories), zarządzanie projektami / zespołami CZYTAJ WIĘCEJ