
Zamiast podziękowań za pomoc dzieciom jest prokuratorski zarzut. Szefowi fundacji Kidprotect.pl grozi kara do ośmiu lat więzienia za dopuszczenie się niegospodarności. Jakub Ś. miał wydawać pieniądze fundacji m.in. na luksusowe ubrania i sprzęt elektroniczny. Co ciekawe, oskarżony nie przyznał się do winy, choć jeszcze w lutym wyznał, iż płacił służbową kartą za wakacje w Turcji.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Dariusz Ślepokura wyjaśnił, że postawiony zarzut obejmuje okres trwający od kwietnia 2005 do stycznia 2013 roku. W tym czasie Jakub Ś. miał przeznaczać pieniądze założonej przez siebie fundacji Kidprotect.pl na niewymienione w jej statucie cele.
Śledczy uważają, że oskarżony, wykorzystując te środki, kupował m.in. sprzęt elektroniczny, drogie ubrania, artykuły przemysłowe, spożywcze i muzyczne. Przedmioty te były przeznaczane do użytku prywatnego. – W czasie postępowania ustalono, że fundacja Kidprotect.pl poniosła szkodę majątkową w wysokości około 250 tysięcy złotych – powiedział Ślepokura w rozmowie z "Wprost".
W lutym Jakub Ś. opublikował na swojej stronie internetowej oświadczenie zatytułowane "Wyznaję i przepraszam". Stwierdził w nim, że problemy finansowe fundacji Kidprotect.pl wynikają w dużej mierze z popełnionych przez niego zaniedbań. Dodał też, że "źle gospodarował tym, czym fundacja do tej pory dysponowała".
Jakub Ś.
W świetle tej wypowiedzi może nieco dziwić fakt, że Jakub Ś. nie przyznał się do zarzuconych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień – poinformował portal Wirtualnemedia. Założona w 2002 roku fundacja Kidprotect.pl zajmowała się kwestią bezpieczeństwa dzieci w internecie, walcząc m.in. z obecnymi w sieci pedofilami. Fundacja otrzymywała wsparcie finansowe od instytucji publicznych. Dotacje przekazywało jej na przykład Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.
