
Viktor Orbán, wojujący dotychczas głównie z Brukselą, a z przywódcami państw mający dobre stosunki, postanowił to zmienić. Premier Węgier ostro zaatakował kanclerz Niemiec Angelę Merkel, porównując jej działania do wojennych akcji Adolfa Hitlera. Niemieckie władze są oburzone, ale Węgry zdają się nic sobie nie robić z ich kolejnych protestów.
Premier Węgier Viktor Orbán wezwał kanclerz Niemiec Angelę Merkel, by nie powtarzała działań Adolfa Hitlera – informuje url=http://www.rp.pl/artykul/118801,1011405-Orban--kanclerz-Merkel-jak-Hitler.html]"Rzeczpospolita"[/url]. "Niemcy już raz wysłali kawalerię na Węgry pod postacią czołgów. Naszą prośbą jest, aby tego nie czyniły powtórnie, bo nie był to najlepszy pomysł" – przypominając inwazję z 1944 roku. Była to reakcja na dyskusję Angeli Merkel z jej konkurentem do fotela kanclerza Peerem Steinbrückiem z SPD, który straszył Węgry wykluczeniem UE.
Guido Westerwelle, Minister Spraw Zagranicznych nazwał zarzuty węgierskiego premiera "godnym pożałowania wykolejeniem". W podobnym tonie wypowiadają się konkurenci polityczni Orbána na węgierskiej scenie politycznej. Jednak słowa premiera mogą mieć poważniejsze konsekwencje niż tylko chwilowa burza polityczna. Do niedawna Merkel byłą bardzo oszczędna w atakach na politykę węgierskiego rządu. Teraz to może się zmienić, tym bardziej, że Human Rights Watch po przeanalizowaniu 600 ustaw stwierdziło, że rząd zawłaszcza coraz więcej władzy.
Źródło: "Rzeczpospolita"
Czytaj także:
