Noc Restauracji sprawi, że w Polsce lokale zaczną funkcjonować po północy na co dzień?
Noc Restauracji sprawi, że w Polsce lokale zaczną funkcjonować po północy na co dzień? Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

– Nawet najdroższe restauracje nie są otwarte do późna. Działają tylko obwoźne stoiska, kebaby, albo kąski-zakąski i wódka za 4 zł – mówi naTemat ekspert ds. marketingu gastronomicznego Agnieszka Małkiewicz. Dobrej kuchni nie ma, bo restauratorzy wolą iść spać niż czekać na klienta do późna. Czy dzisiejsza Noc Restauracji przekona ich, że Polscy chcą smaczne zjeść także późną porą?

REKLAMA
Już dziś Noc Restauracji. W Gdańsku, Białymstoku i Poznaniu smakosze będą mieli okazję spędzić na mieście niezapomniany wieczór, podczas którego kucharze z kilkunastu restauracji w będą popisywali się swoimi najlepszymi daniami. Co w tym nietypowego? To, że tym razem będzie można zjeść do późnych godzin nocnych.
We wszystkich lokalach, które biorą udział w Nocy Restauracji tylko dziś po zmroku dostępne będą także wyjątkowe nocne menu. Druga edycja nietypowej imprezy dla smakoszy przyciąga także ze względu na szefów kuchni. Kucharze zapowiedzieli, że będą bardzo kreatywnie podchodzić do tradycyjnych przepisów i z wyobraźnią sięgną po regionalne składniki. Można się spodziewać wielu ciekawych interpretacji.

W Gdańsku o godz. 23 w jednym z lokali będzie można więc podziwiać pokaz live cooking. Podczas występu kucharze przygotują tajemniczo brzmiący flambirowany naleśnik kupców gdańskich z musem jabłkowym. Nieco wcześniej inna restauracja zaprasza na kaszubską kaszankę na... jabłkach w winie z sosem miodowo-paprykowym. W słynącej z miłości wobec ziemniaka stolicy Wielkopolski jednym z dań popisowych będzie tymczasem pierś z kaczki z puree z batata z marchwią i ziemniakiem fondant.
Poznańscy szefowie kuchni zapowiadają też, że o północy zdradzą tajniki przyrządzania wielkopolskiej dziczyzny. Tradycyjna dziczyzna będzie dominowała w Noc Restauracji również w Białymstoku. Tam dodatkowo sztuka kulinarna będzie przeplatała się z muzyką, w rytm której... lepione na żywo będą pierogi.
Głodni nocą najedzą się tylko raz w roku
Paradoksalnie jednak to nie menu jest w Noc Restauracji tak wyjątkowe. Nie chodzi też o to, że wiele restauracji biorących udział w akcji obniża ceny. Głównym założeniem imprezy jest zachęcenie restauratorów do tego, by nie zamykali tak wcześnie swoich lokali. Bo niestety codzienność polskich smakoszy wygląda tak, że większość z nich nie ma najmniejszej szansy, by zjeść na mieście coś naprawdę dobrego po godz. 22. Nieco lepiej jest w stolicy czy Krakowie, gdzie kilka dobrych lokali jest otwartych do ostatniego klienta, na którego czeka się naprawdę do późna. W wielkich miastach, które dziś organizują Noc Restauracji taka okazja zdarza się tylko raz do roku.
Jak przyznaje w rozmowie z naTemat smakoszka i ekspert w dziedzinie marketingu gastronomicznego Agnieszka Małkiewicz, większość z nas skazana jest wieczorami na gotowanie u siebie, albo coraz gorsze, ale wszechobecne kebaby. To one rządzą nocnym życiem gastronomicznym nad Wisłą. – Nawet najdroższe restauracje nie są otwarte do późna. Działają tylko te obwoźne stoiska, kebaby, albo kąski-zakąski i wódka za 4 zł – ubolewa blogerka naTemat. Sytuację ratują tylko coraz popularniejsze hamburgery dobrej jakości, które zaczyna się serwować w wielu miastach.
Daleko od Europy...
– Jednak daleko nam jeszcze do kultury kulinarnej Europy. Nasz klimat, specyfika regionu i jakaś tradycja, która od lat każe jeść w domu, ograniczają potrzebę przesiadywania długo w restauracji. Jeśli już to robimy, zwykle są to wtedy imprezy związane z szeroko pojętą integracją. Często głównie alkoholowe, a nie związane z jedzeniem. Mamy też to podświadome przeświadczenie, że powinno się jeść do określonej godziny, a potem już nie. Zupełnie inaczej niż na południu Europy, gdzie jest to wpisane w tamtejszą obyczajowość - mówi Agnieszka Małkiewicz.
Nasza rozmówczyni zwraca uwagę na jeszcze jeden problem, który stoi na drodze do dobrej kuchni nocą. – Wszyscy pamiętamy, jak w ubiegłym roku wybuchła warszawska afera ogródkowa, bo mieszkańcom przeszkadzają osoby zbyt długo bawiące się w ogródkach. Tymczasem w innych częściach Europy to rzecz oczywista i pod prawie każdą kamienicą do późnej nocy otwarte są restauracje. To wszystko wpływa na fakt, że restauracje w Polsce są otwarte najpóźniej do godz. 23 – stwierdza.
Bo restaurator woli spać?
Być może wydarzenia takie, jak Noc Restauracji pomogą to zmienić. Specjalistka w dziedzinie marketingu gastronomicznego tłumaczy jednak, że ostatecznie o wszystkim nie decydują nasze zmieniające się obyczaje, a pieniądze. – To kwestia tylko i wyłącznie ekonomii. Restauratorzy nie trzymają lokali otwartych dłużej, ponieważ więcej muszą płacić wtedy kelnerom i kucharzom, a kiedy nie ma gości wolą po prostu iść spać. Niestety najpierw muszą więc pojawić się potencjalni goście - wyjaśnia.

Na sprawdzenie tego, czy czekają oni przed wejściem do lokalu nie tylko w Noc Restauracji decydują się nieliczni. – To wszystko na pewno się zmieni, tylko musi pojawić się taka wyraźna potrzeba. Sądzę jednak, że będzie to szybka ewolucja, a nie jedna rewolucyjna noc – podsumowuje Małkiewicz.