
Czy dziennikarze śledczy TVN z premedytacją nie zrobili materiału na temat oszustw Amber Gold, choć wiedzieli o nich na długo przed wybuchem afery? Tak twierdzi dziennikarz Witold Gadowski. Z jego relacji wynika, że kolegami z TVN interesuje się prokuratura.
Czy sprawa Amber Gold nieoczekiwanie powróci i będzie rozpalała emocje przez kolejne lato? O historii nieuczciwego interesu gdańskiego biznesmena Marcina P. robi się dziś znowu głośno. Przez Amber Gold spore kłopoty może bowiem mieć redakcja flagowego programu śledczego TVN, czyli "Superwizjera". Tak przynajmniej twierdzi dziennikarz Witold Gadowski, który przed rokiem zajmował się tematem Amber Gold, a niedawno został zaproszony w związku z tym do warszawskiej prokuratury.
Gadowski w swoim najnowszym felietonie zdradza kulisy spotkania z prokuratorem i donosi, że śledczy poinformowali go, iż jest świadkiem w śledztwie w sprawie "Superwizjera". Z relacji byłego szefa TVP1 wynika, że prokuratura zainteresowała się domniemanym zaniechaniem dziennikarzy TVN przy relacjonowaniu afery Amber Gold. Tak dziennikarz tłumaczy, o co dokładnie może chodzić:
Witold Gadowski
dla Stefczyk.info
Dlaczego prokuratura zajmuje się doborem tematów w jednej ze stacji telewizyjnych? Z relacji Witolda Gadowskiego wynika, że śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte, ponieważ znamion przestępstwa dopatrzono się w tym, że jedna z największych telewizji w naszym kraju postanowiła przemilczeć aferę, mając już informacje na temat skali oszustwa jakiej dopuściło się Marcin P. i Amber Gold. Redakcja "Superwizjera" mogłaby więc usłyszeć zarzut zatajenia informacji o przestępstwie. "Jeśli wszystkie podejrzenia i relacje, o których piszę (...) potwierdzą się, to będziemy mieli aferę przy której londyńskie machinacje Murdocha i jego 'News Corp' są jedynie dziecinną igraszką" – podsumowuje dziennikarz.
Czytaj także: Był oszustem i bankrutem, jest milionerem. Interesy tajemniczego właściciela OLT Express i Amber Gold
źródło: Stefczyk.info
