
Po kilku dniach intensywnych opadów pod wodą znalazły się niemal całe Czechy. Stan wyjątkowy ogłoszono we wszystkich poza jednym województwach. Niebezpiecznie jest w Pradze, gdzie pozamykano szkoły, metro i rozpoczęto ewakuację ludzi. Pogoda przyniosła straty także w Polsce – stany alarmowe przekroczone zostały w 22 miejscach na rzekach Bóbr, Nysa Łużycka, Witka i Miedzianka.
Nieustannie padający deszcz spowodował powodzie w Europie Środkowej, W Niemczech i Austrii nasiąknięta wodą ziemia osuwa się w dół stoków. Jednak znacznie gorsza sytuacja jest w Czechach, gdzie wezbrane rzeki stanowią poważne zagrożenie dla mieszkańców. Dlatego w niemal wszystkich województwach ogłoszono stan klęski żywiołowej. W stolicy kraju już zaczęto ewakuację, a powódź zabrała już trzy ofiary śmiertelne. Sytuacja może się jeszcze pogorszyć, bo opady deszczu wcale nie mają ustać. Dlatego z ruchu wyłączono wszystkie trzy linie metra, zamknięto wiele dróg, zawieszono funkcjonowanie części komunikacji miejskiej, zamknięto szkoły i przedszkola.
Nieco lepiej, chociaż również niebezpiecznie, wygląda sytuacja w Polsce, na Dolnym Śląsku. W 22 miejscach kilku lokalnych rzek przekroczono stany alarmowe, a niektóre samorządy wprowadziły stan pogotowia ratunkowego. W gminie Marciszów w powiecie kamiennogórskim rzeka Bóbr przelała się przez wały przeciwpowodziowe. Spływająca z gór i z pól woda podtopiła z kolei kilkadziesiąt gospodarstw. Zalane są też drogi, chociaż lepsza pogoda pozwoliła na poprawę sytuacji. Niestety wkrótce deszcz znowu ma zacząć padać, więc może być jeszcze gorzej.
Czytaj także:
Źródło: tvn24.pl
