
Po kilku dniach intensywnych opadów pod wodą znalazły się niemal całe Czechy. Stan wyjątkowy ogłoszono we wszystkich poza jednym województwach. Niebezpiecznie jest w Pradze, gdzie pozamykano szkoły, metro i rozpoczęto ewakuację ludzi. Pogoda przyniosła straty także w Polsce – stany alarmowe przekroczone zostały w 22 miejscach na rzekach Bóbr, Nysa Łużycka, Witka i Miedzianka.
Na wałach przeciwpowodziowych pracuje dziesięć tysięcy strażaków i kilkuset żołnierzy. W Ujściu nad Labą ochotnikom pomagają więźniowie. Nieprzejezdna jest główna trasa kolejowa z Pragi do Brna. Szesnaście dalszych linii kolejowych blokują przewrócone drzewa. Nieprzejezdnych jest również 100 odcinków dróg, na których zalega woda bądź błoto. Woda podmyła dziesiątki mostów. CZYTAJ WIĘCEJ
Nieco lepiej, chociaż również niebezpiecznie, wygląda sytuacja w Polsce, na Dolnym Śląsku. W 22 miejscach kilku lokalnych rzek przekroczono stany alarmowe, a niektóre samorządy wprowadziły stan pogotowia ratunkowego. W gminie Marciszów w powiecie kamiennogórskim rzeka Bóbr przelała się przez wały przeciwpowodziowe. Spływająca z gór i z pól woda podtopiła z kolei kilkadziesiąt gospodarstw. Zalane są też drogi, chociaż lepsza pogoda pozwoliła na poprawę sytuacji. Niestety wkrótce deszcz znowu ma zacząć padać, więc może być jeszcze gorzej.

