
Zima uderzyła z pełną mocą w północną Polskę. Od niedzielnego poranka na północy kraju obowiązują najwyższe ostrzeżenia IMGW przed intensywnymi opadami śniegu. Niższe alerty obowiązują też w innych regionach. Synoptycy nie mają wątpliwości: lokalnie sytuacja może być bardzo trudna. Wszystko przez tzw. efekt jeziora.
Najpoważniejsze ostrzeżenia, aż III stopnia, dotyczą powiatów: koszalińskiego (wraz z miastem Koszalin), sławieńskiego, słupskiego (razem ze Słupskiem), bytowskiego oraz lęborskiego. Prognozy IMGW wskazują tam przyrost pokrywy śnieżnej od 30 do 50 centymetrów, a miejscami nawet do 60 cm.
Ostrzeżenia IMGW i alert RCB. "Możliwe przerwy w dostawie prądu"
Na pozostałej części wybrzeża obowiązują ostrzeżenia I i II stopnia, gdzie suma opadów może wynieść od 10 do 30 cm. Alerty pierwszego stopnia przed opadami śniegu wydano również dla południowych powiatów województwa dolnośląskiego.
W niedzielę rano wydano także ostrzeżenia IMGW II stopnia przed zawiejami i zamieciami dla nadmorskich powiatów wschodniej części woj. zachodniopomorskiego oraz zachodniej części woj. pomorskiego. Dodatkowo obowiązują tam alerty I stopnia przed silnym wiatrem – średnio do 55 km/h, w porywach nawet do 85 km/h. Wszystkie ostrzeżenia mają obowiązywać do poniedziałku do godziny 7:00.
O sytuacji alarmuje również Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które wydało alerty dla części województw zachodniopomorskiego i pomorskiego. RCB ostrzega przed bardzo trudnymi warunkami na drogach, a także przed ryzykiem przerw w dostawach energii elektrycznej.
Alert RCB obejmuje m.in. powiaty: białogardzki, gryficki, kołobrzeski, koszaliński, sławieński, bytowski, lęborski, kartuski, pucki, wejherowski oraz miasta Gdynia, Koszalin i Słupsk. Ostrzeżenia również obowiązują do poniedziałkowego poranka.
Wraca "efekt jeziora". Bałtyk napędza śnieżyce
Za gwałtowne opady odpowiada zjawisko znane jako efekt jeziora – w polskich warunkach generowany głównie przez Morze Bałtyckie. Mechanizm polega na tym, że zimne masy powietrza napływające nad względnie ciepłą powierzchnię morza intensywnie się nawilżają. Gdy następnie przemieszczają się nad ląd, gwałtownie oddają wilgoć w postaci silnych, lokalnych opadów śniegu.
– Szykuje się kolejny lake effect, czyli efekt jeziora, który zasypie niektóre części kraju na północy, a dokładnie na północnym zachodzie – mówił w niedzielę na antenie TVN24 Tomasz Wasilewski. Jak przypominają meteorolodzy, w ostatnich dniach podobny mechanizm doprowadził do poważnych paraliżów komunikacyjnych m.in. na Warmii i Mazurach.
Tym razem – jak podkreśla Wasilewski – opady mają objąć głównie obszary słabiej zurbanizowane, co może ułatwić walkę ze skutkami zimy. Skala zjawiska pozostaje jednak imponująca i niepokojąca. – To jest prognoza mówiąca o tym, że w ciągu doby spadnie ponad 40 centymetrów nowego śniegu do tego, który już tam leży – zaznaczył synoptyk TVN24.
Służby apelują o ostrożność, ograniczenie podróży do niezbędnego minimum oraz śledzenie bieżących komunikatów pogodowych. Na północy kraju zima dopiero się rozkręca.
Zobacz także
