
Podczas niedzielnej modlitwy na Placu Św. Piotra papież Leon XIV zabrał głos w sprawie Wenezueli, apelując o poszanowanie jej suwerenności i konstytucyjnego porządku. Jego orędzie zabrzmiało jako wyraźna kontra do słów Donalda Trumpa o "tymczasowym" przejęciu rządów nad krajem przez USA.
Papież Leon XIV wezwał do zachowania niepodległości Wenezueli i przyznał, że z "duszą pełną niepokoju" śledzi rozwój wydarzeń po obaleniu prezydenta Nicolása Maduro przez Stany Zjednoczone. Ojciec Święty, pierwszy papież pochodzący z USA, podkreślił również konieczność poszanowania praw człowieka oraz rządów prawa "zapisanych w konstytucji" Wenezueli.
Papież Leon XIV apelował o niepodległość Wenezueli
– Nie możemy zwlekać z przezwyciężeniem przemocy i wejściem na drogę sprawiedliwości oraz pokoju, jednocześnie gwarantując suwerenność kraju – powiedział papież do wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra podczas niedzielnej modlitwy.
Leon XIV, który w przeszłości krytykował część działań Trumpa, już w grudniu apelował do amerykańskiego prezydenta, by nie usuwał Maduro przy użyciu siły militarnej. – Dobro ukochanego narodu wenezuelskiego musi przeważyć nad wszelkimi innymi względami – podkreślił papież.
Dzień wcześniej Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone przejmą kontrolę nad bogatą w ropę Wenezuelą po przeprowadzeniu operacji mającej na celu schwytanie Nicolása Maduro. Prezydent Wenezueli przebywa obecnie w areszcie w Nowym Jorku, gdzie oczekuje na postawienie zarzutów związanych z handlem narkotykami.
Donald Trump: USA będą tymczasowo rządzić Wenezuelą
– Będziemy rządzić tym krajem do czasu, aż możliwe będzie bezpieczne, właściwe i rozsądne przejście do nowego przywództwa – oświadczył prezydent USA, co wywołało falę zaniepokojenia międzynarodowej opinii publicznej.
Trump nie przedstawił szczegółów dotyczących tego, jak dokładnie miałaby wyglądać amerykańska administracja Wenezueli. Zapowiedział jedynie, że w najbliższym czasie zostanie powołana grupa urzędników odpowiedzialnych za nadzór nad krajem. – Nie możemy dopuścić do tego, by po schwytaniu Maduro władzę przejął ktoś, kto doprowadzi do takiej samej sytuacji, jaką mieliśmy przez ostatnie długie lata – mówił.
Zapytany przez dziennikarzy, czy amerykańskie "zarządzanie" Wenezuelą oznacza obecność wojsk lądowych, Trump odpowiedział bez wahania: "Nie boimy się żołnierzy na lądzie. Nie mamy problemu z mówieniem tego wprost. Upewnimy się, że ten kraj będzie właściwie rządzony. Nie robimy tego na próżno".
