Czeska Policja.
Ambasada RP w Pradze upomina zmotoryzowanych Polaków. Fot. Shutterstock

Wybierasz się na weekend do Pragi, a może planujesz przejazd przez Czechy w drodze na narty w Alpy? Jeśli poruszasz się autem w leasingu lub wynajmie długoterminowym, lepiej usiądź. Możesz stać się ofiarą przepisów, które brzmią jak ponury żart, ale są egzekwowane z pełną surowością.

REKLAMA

We wtorek 6 stycznia w mediach społecznościowych Ambasady RP w Pradze pojawił się komunikat. Chodzi o "odpowiedzialność zbiorową", przez którą Twój wyjazd do Czech może zakończyć się na poboczu, bez tablic rejestracyjnych i z unieruchomionym samochodem.

Czeska policja poluje na długi leasingodawców

Zasady są proste i bezlitosne. Od pewnego czasu czeska policja oraz służba celna mają rozszerzone uprawnienia w zakresie ściągania zaległych należności za mandaty drogowe. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mundurowi w Czechach mogą domagać się od kierowcy zapłaty długów, które widnieją na koncie... właściciela pojazdu.

W przypadku leasingu właścicielem nie jesteś Ty, lecz firma leasingowa. Jeśli inny klient tej samej firmy zarobił mandat za przekroczenie prędkości zarejestrowane przez fotoradar i firma go nie opłaciła, czeskie służby mogą ściągnąć tę należność od dowolnego kierowcy, który porusza się pojazdem należącym do tego samego podmiotu.

Szczerze mówiąc, brzmi to absurdalnie, ale w świetle czeskiego prawa jest w pełni legalne. Funkcjonariusz podczas rutynowej kontroli sprawdza w systemie numer rejestracyjny i jeśli widzi zadłużenie przypisane do właściciela (leasingodawcy), żąda natychmiastowej wpłaty.

Nie zapłacisz? Dalej nie pojedziesz

Co się stanie, jeśli odmówisz zapłacenia nie swojego mandatu? Scenariusz jest mało optymistyczny. Jak podaje polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w serwisie gov.pl, w przypadku nieuregulowania zaległej należności bezpośrednio w miejscu kontroli, policjant ma prawo "uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę".

W praktyce oznacza to, że mundurowi mogą:

  • założyć blokadę na koła,
  • zatrzymać dokumenty pojazdu,
  • zdjąć i zabezpieczyć tablice rejestracyjne.
  • Wyobraźcie sobie tę sytuację: jedziecie z rodziną na urlop, macie opłacone hotele, auto jest sprawne, a Wy nie złamaliście ani jednego przepisu. Mimo to stoicie na autostradzie pod Brnem, bo Wasz bank lub firma leasingowa nie zapłaciła 500 koron za kogoś, kogo nawet nie znacie. To scenariusz, który może zepsuć każdą podróż.

    Jak uniknąć kłopotów podczas wyjazdu do Czech?

    Przed przekroczeniem granicy z naszymi południowymi sąsiadami warto wykonać jeden telefon lub wysłać e-mail. Skontaktuj się ze swoim leasingodawcą i zapytaj wprost: "czy firma ma jakiekolwiek nieuregulowane zaległości z tytułu mandatów karnych w Republice Czeskiej?".

    Warto również śledzić oficjalne komunikaty na stronach rządowych. Jak przypomina portal gov.pl, czeskie przepisy pozwalają na odzyskiwanie należności zarówno od kierowcy, jak i właściciela pojazdu w miejscu kontroli drogowej. Dotyczy to zarówno samochodów osobowych, jak i ciężarówek.

    Powiedzenie "przezorny zawsze ubezpieczony” w tym przypadku nabiera wyjątkowego znaczenia, a ty kierowco znowu masz dodatkowy obowiązek na głowie.

    Czytaj także: