
Ministerstwo Edukacji Narodowej szykuje zmiany, które zmniejszą liczbę godzin i sposób nauczania historii i WOS-u dla uczniów profili przyrodniczych i ścisłych. I na odwrót. Sprzeciwił się temu radny PiS z Krakowa, dwóch pracowników IPN i dwie inne osoby. W ramach protestu głodują. Ministerstwo kończy katorgę uczniów czy prowadzi do ogłupienia społeczeństwa?
W pierwszej klasie LO, zamiast zaczynać historię od starożytności, uczniowie mieliby poznawać historię najnowszą - świata i Polski. A potem decydować, czy chcą mieć rozszerzony program, czy ograniczony do najważniejszych kwestii. Tak samo wygląda sytuacja humanistów i ich przyrody. Ma to sprawić, że uczniowie będą potrafili kojarzyć logicznie fakty i uczyć się procesów, a nie kuć na pamięć.
Produkcja rzemieślników
- Takie zmiany w edukacji prowadzą w stronę społeczeństwa medialnego, którymi łatwo manipulować. Ze szkół będą wychodzić idealni konsumenci, którzy przyjmą bezkrytycznie każdą marność - mówi nam Wiesław Kosakowski, dyrektor LO im.
To oznacza praktycznie likwidację liceów ogólnokształcących.
Jego zdaniem, MEN zmniejsza ofertę edukacyjną szkół. I odchodzi od idei Liceum Ogólnokształcącego.
- Oznacza to praktycznie likwidację liceów ogólnokształcących. Jest to też oszustwo informacyjne wobec społeczeństwa - ocenia profesor.
- Jak ktoś ma kojarzyć fakty, jeśli ich nie pozna? - pyta retorycznie historyk. - Taka specjalizacja szkoły średniej to małpowanie szkół zachodnich. Jestem przeciwko takiemu procesowi - oświadcza stanowczo prof. Roszkowski.
Już od paru lat narzeka się na to, że program liceum w 3 lata jest przeładowany. Profile humanistyczne wcale nie mają okrojonej biologii czy chemii, a przyrodnicze muszą znać historię całkiem szczegółowo. Muszą przygotowywać się do matury, więc na przedmioty obowiązkowe nie mają już czasu. Zakuwają je więc i potem ich wiedza - wyryta w pamięci na sprawdziany - po prostu się ulatnia. Na dodatek na wszystko zawsze jest za mało czasu, trzeba lecieć z programem.
Uczniowie są różni. Trzeba pomóc tym najzdolniejszym. Tylko jak? CZYTAJ WIĘCEJ
- Będziemy próbować, w miarę możliwości finansowych, wraz z rodzicami organizować dodatkowe zajęcia. Tak, by oferta edukacyjna się nie zmniejszyła - deklaruje Kosakowski. - Reforma jest obowiązkowa, ale to nie znaczy, że musimy się na nią godzić.
Polska szkoła powiela wiele schematów i nie uczy różnorodności. CZYTAJ WIĘCEJ
Uczniów o zdanie nikt nie pyta
Jego opinię potwierdzają inni dyrektorzy szkół, z którymi rozmawialiśmy. Tych znajdujących się wyżej i niżej w rankingach. Podobnie podzieleni są uczniowie. Jedni twierdzą, że będzie łatwiej. Inni, że to prowadzenie do głupich absolwentów i że uczenie się im nie przeszkadza, bo i tak na swój sukces trzeba ciężko pracować. Wątpliwe jednak, by władze w ogóle spytały
Edukacja marzeń. Dobrze przygotowany kandydat na studia CZYTAJ WIĘCEJ



