Donald Trump
Donald Trump zapowiada "bardzo mocne opcje" wobec Iranu i szykuje naradę z generałami. Na stole są cyberataki, sankcje i działania militarne. Fot. Zac Bargman's Images, Canva; Biały Dom,flickr; montaż: naTemat.pl

Donald Trump przestaje mówić półsłówkami o Iranie. Wprost przyznaje, że na jego biurku leżą "bardzo mocne opcje", a decyzja w sprawie ewentualnego uderzenia może zapaść po naradzie z najbliższymi doradcami i dowództwem wojskowym.

REKLAMA

Rozmawiając z dziennikarzami na pokładzie Air Force One, prezydent USA został wprost zapytany, czy rozważa atak militarny na Iran. Odpowiedział, że się "temu przygląda", ale wyraźnie podkreślił, że wachlarz możliwych działań jest szeroki i obejmuje "bardzo mocne opcje".

Donald Trump przyznał, że regularnie dostaje meldunki o przebiegu antyreżimowych protestów w Iranie. Mówił o demonstrantach, którzy ginęli w chaosie na ulicach – części stratowanych w panice, części zastrzelonych. Jak podkreślił, sytuacja jest na tyle dynamiczna, że raporty trafiają na jego biurko co godzinę, a decyzja o dalszych działaniach USA ma zostać podjęta "wkrótce".

Według prezydenta USA "przywódcy Iranu" mieli już zwrócić się do Waszyngtonu z sygnałem gotowości do rozmów. Trump nie wyklucza spotkania, ale zastrzega, że jeśli wydarzenia przyspieszą, fakty mogą wyprzedzić dyplomatyczne gesty. W razie ataku na siły USA lub amerykańskie obiekty zapowiada odpowiedź "z siłą, jakiej jeszcze nie widziano".

Narada w Białym Domu. Na stole cyberataki, sankcje i użycie siły

Jak opisuje Wall Street Journal, już we wtorek Trump ma zasiąść do stołu z kluczowymi członkami gabinetu i najwyższymi dowódcami. Celem narady będzie przegląd możliwych scenariuszy wobec Iranu – od twardszego wsparcia dla głosów antyrządowych w internecie, przez operacje w cyberprzestrzeni, po tradycyjne instrumenty nacisku gospodarczo-politycznego.

W grę wchodzi wzmocnienie sankcji, cyberataki wymierzone w infrastrukturę wojskową i cywilną, a w skrajnym wariancie także działania militarne. Z punktu widzenia Białego Domu wszystkie te narzędzia mają być elementem jednej strategii: zwiększyć presję na irański reżim i jednocześnie pokazać, że agresja wobec protestujących nie pozostanie bez konsekwencji.

Trump zapowiedział też, że chce spotkać się z Rezą Pahlawim, synem ostatniego szacha Iranu. Pahlawi od lat apeluje o twarde podejście Zachodu wobec władz w Teheranie. Takie spotkanie byłoby kolejnym sygnałem, że obecna administracja stawia na otwarte wsparcie dla antyreżimowych środowisk.

Co dalej z kryzysem w Iranie?

Groźby pod adresem Teheranu, zapowiadane narady z generałami i sygnały o gotowości do spotkania z irańską opozycją pokazują, że Trump przestał owijać w bawełnę. W kolejnych dniach okaże się, czy Biały Dom postawi na eskalację – np. w postaci cyberataków lub pokazowych uderzeń, czy raczej spróbuje wykorzystać kanały negocjacyjne, o których wspomina prezydent.

Im dłużej w Iranie trwają brutalnie tłumione protesty, tym mniejsze pole do półśrodków. Słowa o "bardzo mocnych opcjach na stole" to już nie tylko retoryka na użytek wewnętrzny, ale sygnał, że Stany Zjednoczone są gotowe podnosić stawkę. A to oznacza, że kryzys na Bliskim Wschodzie może w najbliższych tygodniach wejść w zupełnie nową fazę.