Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Czy ktoś pomagał matce Magdy w ukryciu zwłok dziecka? Dlaczego początkowo wskazała inne miejsce ich porzucenia? Czy detektyw Rutkowski działał zgodnie z prawem? - to kolejne pytania jakie pojawiają się w związku ze sprawą półrocznej dziewczynki z Sosnowca.

REKLAMA
Wczoraj pisaliśmy o tym, że wstępne wyniki sekcji zwłok półrocznej Magdy potwierdzają wersję matki, według której dziecko wypadło jej z kocyka i zmarło od uderzenia w wysoki próg. Wciąż jednak pojawiają się nowe znaki zapytania dotyczące okoliczności śmierci Magdy.
Z analizy logowania komórki matki Katarzyny W. wynika, że w dniu rzekomego porwania dziecka nie była w parku, w którym ostatecznie znaleziono ciało dziewczynki. A to może oznaczać, że albo w chwili gdy ukrywała zwłoki nie miała przy sobie telefonu, albo ktoś jej pomagał. "Rzeczpospolita" pisze dziś, że kiedy detektyw Krzysztof Rutkowski badał wariografem ojca Magdy Bartka, ten zawahał się tylko przy jednym pytaniu: czy po zaginięciu córki pytał żonę, czy i gdzie ukryła ciało dziecka?
Wczoraj matka Magdy w monitorowanej celi aresztu w Katowicach połknęła kilka łyżek detergentu do mycia naczyń i zostawiła list. Przedstawiciele służby więziennej zaprzeczają jednak, że próba samobójcza miałą miejsce. Z nieoficjalnych informacji wynika, że strażnicy wezwali karetkę, ale lekarz uznał, że płukanie żołądka nie jest koniecznie i kobieta może pozostać w areszcie.
Tymczasem Prokuratura Okręgowa w Gliwicach zajmie się udziałem detektywa Rutkowskiego w sprawie zaginięcia Magdy. Prokuratorzy między innymi sprawdzą czy Rutkowski przemocą lub groźbą zmusił matkę dziecka do przyznania się do winy i czy w ogóle miał prawo angażować się w tę sprawę na mocy pełnomocnictw rodziców i dziadków Magdy. Śledczy zbadają też, dlaczego Katarzyna W. za pierwszym razem wskazała błędne miejsce ukrycia zwłok, które potem policjanci przeszukiwali przez kilka godzin. - Zeznała nam, że zrobiła to dlatego, że w trakcie jazdy autem detektyw wydzwaniał do dziennikarzy, że rozwiązał sprawę i ma ciało. Wystraszyła się, że będą tam czekały na nią kamery - mówi cytowany przez Gazetę Wyborczą informator.
W poniedziałek późnym wieczorem PAP dostała oświadczenie adwokata Katarzyny W. "Po przeprowadzeniu analizy znanych mi okoliczności sprawy, a także po wysłuchaniu szczegółowej relacji Pani Katarzyny uważam, iż jest ona osobą niewinną stawianego jej zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci" - napisał w nim mec. Marcin Szymonek.