Uczestnicy jednego z antyrządowych protestów w Turcji
Uczestnicy jednego z antyrządowych protestów w Turcji Fot. geziparktv / youtube.com

Tureckie władze wciąż zmagają się z antyrządowymi protestami. Co ciekawe, tamtejsza policja uważnie obserwuje nie tylko niespokojne ulice miast, ale i… Twittera. Wczoraj w Izmirze aresztowano 25 internautów, ponieważ mieli oni umieszczać na łamach Twittera nieprawdziwe informacje podżegające do antyrządowych wystąpień. Wcześniej premier Turcji Recep Erdogan powiedział, że Twitter zagraża społeczeństwu.

REKLAMA
Zatrzymane osoby mają od 20 do 25 lat. Oskarżono je o rozpowszechnianie na Twitterze antyrządowych treści, które miały podsycać trwające w kraju protesty. Rodziny aresztowanych przekonują jednak, że niektórzy z nich nie mają nawet konta na Twitterze. Adwokaci twierdzą natomiast, że stawiane ich klientom zarzuty są bezpodstawne. – [We wpisach] nie ma niczego, co prowokowałoby ludzi do wszczynania zamieszek – powiedziała mecenas Sevda Erdan Kilic.
Bliscy zatrzymanych powiedzieli, że kontrowersyjne tweety ostrzegały na przykład, że w danym miejscu znajduje się policja i namawiały znajomych autora wpisu do spotkania się. Jeden z adwokatów sądzi, że zatrzymania miały związek z niedawną wypowiedzią Erdogana. Premier Turcji, który jest głównym obiektem krytyki manifestantów, oznajmił, że Twitter przepełniony jest kłamstwami i zagraża społeczeństwu.
Antyrządowe demonstracje trwają od 28 maja. Początkowo manifestanci protestowali na stambulskim placu Taksim przeciwko planowi wybudowania w pobliskim parku Gezi centrum handlowego. Zamieszki szybko rozszerzyły się na inne części kraju, angażując osoby sprzeciwiające się polityce premiera Erdogana.

źródło: The Guardian