
Jeśli myślicie, że w Stuttgarcie panuje spokój, to jesteście w błędzie. Mercedes szykuje potężną ofensywę modelową, a ja przyjrzałem się trzem nowościom, które już teraz definiują, w jakim kierunku zmierza marka. Nowy CLA Shooting Brake, odświeżony GLB i naszpikowany technologią GLC to dopiero przedsmak tego, co nas czeka. A plany są ambitne: do końca 2027 roku mamy zobaczyć aż 40 nowych modeli.
W czasach, gdy motoryzacja przechodzi największą transformację w historii, marka z gwiazdą na masce stawia na technologię EQ i cyfrową inteligencję. To nie są już tylko samochody, które dobrze jeżdżą. To jeżdżące smartfony, które przy okazji wyglądają jak milion dolarów.
Oto trójka, która po raz pierwszy pojawiła się w Polsce i ma w tym roku podbić serca kierowców od fanów sportowych kombi, po rodziny szukające SUV-a.
Mercedes CLA Shooting Brake
Zacznijmy od modelu, który przeczy logice, a mimo to (a może właśnie dlatego) wygląda obłędnie. Nowy Mercedes-Benz CLA Shooting Brake to dowód na to, że praktyczność nie musi być nudna.
To auto łączy ogień z wodą. Z jednej strony mamy sylwetkę rasowego coupé, z drugiej funkcjonalność kombi. Mercedes stawia tu mocno na design, ale kluczem jest wnętrze i technologia EQ.
To auto ma być superinteligentne, dostosowujące się do kierowcy. Jeśli szukacie samochodu, który przyciąga spojrzenia pod biurem, a w weekend zmieści walizki na wyjazd, CLA Shooting Brake wyrasta na faworyta w klasie kompaktowej premium.
Mercedes GLB
Jeśli CLA jest dla tych, którzy patrzą na styl, to nowy Mercedes-Benz GLB jest dla tych, którzy patrzą na życie pragmatycznie, ale wciąż chcą prestiżu. Ten SUV to mistrz przestrzeni, bo jest znacznie większy w środku, niż się z zewnątrz wydaje.
Co się zmieniło? Niemcy dopieścili detale. GLB zyskał nowocześniejszy wygląd i bardziej obłe kształty, ale to, co najważniejsze, kryje się w wyposażeniu. Standardem stają się reflektory LED High Performance, co w tej klasie robi różnicę.
W środku? Oczywiście najnowsza generacja systemu MBUX. To auto dla rodziny, która nie chce rezygnować z bycia cool. Jest przestronnie, jest solidnie i jest nowocześnie.
Więcej o tym modelu pisałem TUTAJ.
Nowy Mercedes GLC
Na koniec zostawiłem prawdziwego króla, który wizualnie urósł i to bardzo. Całkowicie nowy Mercedes-Benz GLC to model, na którym ciąży największa presja, w końcu to jeden z bestsellerów marki. I wygląda na to, że inżynierowie stanęli na wysokości zadania.
Nowy GLC to przede wszystkim popis inżynierii pod znakiem technologii EQ. Na pierwszy ogień elektryk z infrastrukturą 800V i ogromną baterią. Dopiero później, gdzieś pewnie pod koniec tego roku pojawi się jego spalinowy egzemplarz.
Prawdziwym game changerem mogą być gadżety, które realnie pomagają w jeździe. Moją uwagę zwróciła znana już w GLC funkcja transparent hood (wirtualna maska), która dzięki kamerom pokazuje, co znajduje się bezpośrednio pod przednimi kołami, genialne w terenie i na wysokich krawężnikach. Do tego skrętna tylna oś, która sprawia, że tym sporym SUV-em ma się manewrować jak autem miejskim.
Więcej o tym modelu pisałem TUTAJ.
***
Mercedes pokazuje, że nie zamierza oddawać pola. Te trzy modele to jasny sygnał: luksus i technologia mają iść w parze. A skoro to dopiero początek ofensywy 40 modeli... konkurencja ma się czego obawiać.
Chociaż z perspektywy polskiego konsumenta strategia Mercedesa, że najpierw auto elektryczne, a potem reszta wariantów silnikowych, może wydawać się błędna. W końcu w marcu kończą się dopłaty, a wiadomo, że to portfel w pierwszej kolejności decyduje. Ale jeśli mówimy o klasie premium, to czy rzeczywiście tak jest?
