Porsche 718 Cayman GT4
Porsche 718 Cayman GT4 na czele listy aut, które najbardziej zyskał na wartości w 2025 roku. Fot. Porsche

Kupić samochód, jeździć nim przez parę lat, a na końcu sprzedać drożej, niż się zapłaciło? To brzmi jak scenariusz dla kolekcjonerów klasyków, ale najnowsze dane pokazują coś zupełnie innego. Analitycy Carvago zidentyfikowali siedem modeli, które przeczą rynkowej grawitacji. Na liście, obok sportowych legend, znalazł się rodzinny van i niedoceniany wcześniej SUV.

REKLAMA

Zasada na rynku motoryzacyjnym przez lata była prosta: wyjazd z salonu to natychmiastowa utrata wartości, a kolejne lata tylko pogłębiają ten proces. Okazuje się jednak, że ostatnie burzliwe lata w branży motoryzacyjnej wywróciły ten stolik.

Wygaszanie produkcji silników spalinowych, coraz bardziej restrykcyjne normy emisji spalin oraz rosnące ceny nowych aut stworzyły specyficzną niszę. Są to samochody, których następców albo nie ma, albo stracili oni to, za co kierowcy kochali poprzedników. W efekcie, zamiast tanieć, te auta drożeją.

Co ciekawe, nie mówimy tu o supersamochodach za miliony euro. Do zestawienia trafiły zwyczajne auta, które po prostu zniknęły z oferty, a których teraz brakuje rodzinom i entuzjastom motoryzacji.

Oto 7 modeli, które według analizy rynku wtórnego w latach 2023–2025 okazały się najlepszą lokatą kapitału.

Porsche 718 Cayman GT4 (+14,3 proc.)

To auto to definicja łabędziego śpiewu pewnej epoki. Wolnossący, czterolitrowy silnik sześciocylindrowy o mocy 420 KM (310 kW) i purystyczny charakter sprawiają, że Cayman GT4 stał się natychmiastowym klasykiem.

Wobec nieuchronnego przejścia serii 718 na napęd czysto elektryczny, popyt na ten mechaniczny klejnot wystrzelił w górę. To dowód na to, że emocje za kierownicą są walutą, która nie traci na wartości.

Seat Alhambra 1.4 TSI (+11,2 proc.)

To prawdopodobnie największe zaskoczenie tego rankingu. W dobie wszechobecnych SUV-ów klasyczne vany (MPV) niemal wyginęły. Tymczasem rodziny, które potrzebują prawdziwej przestrzeni, a nie tylko modnego nadwozia, nie mają w czym wybierać.

Seat Alhambra z silnikiem benzynowym oferuje wszechstronność, której nowoczesne SUV-y często nie są w stanie dorównać. Ceny tych "ostatnich Mohikaninów" zostały wywindowane przez klientów niegodzących się na kompromisy w kwestii przestrzeni bagażowej i użytkowej.

Suzuki Jimny 1.5 VVT (+6,9 proc.)

Mała terenówka, która stała się ofiarą własnego sukcesu i norm emisji spalin. W Europie wersja osobowa została wycofana i zastąpiona odmianą ciężarową (z kratką, bez tylnej kanapy).

Dlatego właśnie pełnoprawne, czteroosobowe wersje z lat 2020–2022 są dziś towarem deficytowym i bardzo poszukiwanym. Pudełkowaty design i dzielność w terenie czynią z Jimny’ego auto kultowe.

Porsche 911 Carrera S / 4S 992 (+5,6 proc.)

Porsche 911 generacji 992 (450 KM) potwierdza status tego modelu jako najbezpieczniejszej przystani w świecie aut sportowych. Mimo stosunkowo dużej produkcji popyt wciąż przewyższa podaż.

Na wzrost cen na rynku wtórnym wpłynęły m.in. bardzo długie terminy oczekiwania na nowe egzemplarze w ostatnich latach. To auto, które trzyma cenę niemal niezależnie od koniunktury.

Ford Edge 2.0 EcoBlue Bi-Turbo (+5,4 proc.)

Historia tego modelu to rynkowy paradoks. Jako nowe auto, ten amerykański SUV miał w Europie pod górkę – dealerzy często musieli oferować ogromne rabaty, by pozbyć się aut z placu. Sytuacja zmieniła się diametralnie po zakończeniu sprzedaży bez prezentacji następcy.

Wcześniej pomijany "leżak" zyskał drugie życie. Okazało się, że w oczach pewnej grupy klientów jest to interesujące, duże i wygodne auto, którego wartość teraz, ku zaskoczeniu wielu, rośnie.

Jeep Wrangler 2.0 T-GDI (+5,0 proc.)

Podobny mechanizm jak w przypadku Suzuki Jimny. Marka Jeep w Europie postawiła na promocję wersji hybrydowej plug-in 4xe. Tymczasem fani off-roadu często obawiają się skomplikowania układów hybrydowych w trudnym terenie.

Dlatego klasyczny Wrangler z czysto benzynowym silnikiem turbo staje się rzadkością, za którą entuzjaści są skłonni dopłacić. Tradycyjna technika wygrywa tu z nowoczesnością.

Toyota Land Cruiser 2.8 D-4D (+3,7 proc.)

Legenda niezawodności. Generacja J150 ze zmodernizowanym silnikiem diesla trzyma cenę dzięki opinii maszyny nie do zdarcia. Choć na rynku pojawiła się nowa generacja, konserwatywna klientela woli sprawdzoną technikę starszego modelu.

To zjawisko hamuje jakikolwiek spadek cen. W przypadku Land Cruisera zakup używanego egzemplarza to niemal pewna ochrona kapitału.

Dlaczego używane auta drożeją?

Za tym trendem stoi również efekt kotwicy cenowej. Wzrost cen nowych aut jest drastyczny, niestety widzimy to ciągle, bo nowe modele drożeją z generacji na generację. To naturalnie ciągnie w górę ceny ich używanych odpowiedników.

Trzyletni samochód sprzedawany w cenie zbliżonej do tej z dnia zakupu wciąż wydaje się okazją, gdy spojrzymy na cennik nowego modelu w salonie. Może więc warto przy nowym roku pomyśleć o jakiejś motoryzacyjnej inwestycji? Tak tylko głośno myślę.

Czytaj także: