
Jeśli planowałeś zakup samochodu elektrycznego ze wsparciem państwa, to jest dosłownie ostatni dzwonek. Z puli ponad miliarda złotych zostały "grosze", a urzędnicy są zasypywani wnioskami. Sprawdzamy, ile dokładnie pieniędzy zostało i czy masz jeszcze szansę na przelew.
Początek 2026 roku przyniósł na rynku elektromobilności prawdziwe trzęsienie ziemi. Kierowcy rzucili się do salonów i firm leasingowych, czując pismo nosem, bo pieniądze na stole się kończą. I to znacznie szybciej, niż ktokolwiek zakładał.
Dane z 16 stycznia 2026 roku są bezlitosne: w ciągu zaledwie pierwszych 16 dni tego roku złożono niemal 5 tysięcy nowych wniosków. To oznacza, że z budżetu programu "NaszEauto" wyparowało w tym czasie kolejne 152,5 mln zł.
Wyścig z czasem. Zostało niespełna 8 proc. środków
Sytuacja jest krytyczna dla spóźnialskich. Według najnowszej aktualizacji stan wykorzystania budżetu wynosi obecnie aż 92,48 proc. Z gigantycznej kwoty planowanej alokacji, która wynosiła 1,18 mld zł, na placu boju pozostało zaledwie 88,9 mln zł.
Skok jest drastyczny, bo jeszcze pod koniec grudnia 2025 roku wykorzystanie budżetu było na poziomie 80 proc. Co to oznacza w praktyce? Że pieniądze znikają w tempie 9,2 mln zł dziennie.
– To są ostatnie dni programu dopłat "NaszEauto". Sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie z dnia na dzień. Zgodnie z naszymi szacunkami alokacji budżetu wystarczy jeszcze na ok. 2,8 tysiąca wniosków – komentuje Łukasz Lewandowski, Prezes Fundacji EV Klub Polska.
Eksperci nie pozostawiają złudzeń: przy obecnej dynamice, wynoszącej blisko 300 wniosków dziennie, budżet wyczerpie się jeszcze przed końcem stycznia 2026 roku. Oznacza to, że faktyczny czas na złożenie wniosku to kwestia najbliższych kilku dni.
Polska "elektrycznym tygrysem" Europy?
Choć program "NaszEauto" ma swoje wady, jak choćby brak możliwości skorzystania z niego przez spółki kapitałowe, jego wpływ na rynek jest niezaprzeczalny. W ciągu jedenastu miesięcy udział aut elektrycznych (EV) w rejestracjach w Polsce skoczył z poziomu 3-4 proc. do aż 11 proc.
W całym 2025 roku Polacy zarejestrowali ponad 43,3 tys. nowych osobowych elektryków, co daje wzrost o 161 proc. rok do roku. Dla porównania, w całej Unii Europejskiej ten wzrost wyniósł "zaledwie" 30 proc.
Styczeń 2026 bije jednak wszelkie rekordy. Jeśli obecne tempo składania wniosków się utrzyma, liczba zgłoszeń w tym miesiącu może przekroczyć 9000. To niemal 8-krotny wzrost względem początku programu, kiedy w lutym 2025 roku startowano z poziomu ok. 1150 wniosków miesięcznie.
Co, jeśli nie zdążysz? Jest "furtka", ale ryzykowna
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) przygotował procedurę na wypadek wyczerpania środków. Zgłoszenia złożone po zamknięciu głównej puli trafią na tzw. listę rezerwową.
Czy warto? Tak, bo nie wszystkie złożone wnioski kończą się podpisaniem umowy. Część z nich jest zdublowana, niekompletna lub wycofana przez samych wnioskodawców.
Uwolnione w ten sposób środki mogą trafić do osób z listy rezerwowej, choć jest to gra na czas i nerwy. Należy pamiętać, że NFOŚiGW musi przetworzyć wszystkie wnioski do 30 czerwca 2026 r., a wypłaty muszą trafić na konta beneficjentów do końca sierpnia 2026 r.
Na ten moment w pełni rozliczono tylko ok. 17 proc. złożonych wniosków. Urzędnicy mają więc pełne ręce roboty, by zdążyć z wypłatą 3381 zrealizowanych już dofinansowań.
Jeśli masz już upatrzonego elektryka, nie zwlekaj ani godziny. Większość wniosków (76 proc.) dotyczy leasingu, tylko 24 proc. to zakup prywatny. Skontaktuj się ze swoim dealerem lub firmą leasingową i upewnij się, że wniosek zostanie wysłany natychmiast. Za parę dni może być już za późno.
