
Każdy to zna: wsiadasz rano do auta, spieszysz się do pracy, a w lusterkach nie widzisz absolutnie nic poza gęstą mgłą lub szronem. Próba przetarcia rękawiczką czy zwykłą chusteczką zazwyczaj kończy się smugami. Tymczasem rozwiązanie problemu najpewniej masz pod ręką, choć producent mógł go wcale nie opisać.
Zanim przejdziemy do technologii, słowo o "ręcznych" metodach. Widoczność w samochodzie to fundament, jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drodze. Użycie przypadkowej szmatki do usunięcia wody czy szronu z lusterek to błąd, bo w ten sposób tylko rozmazujesz brud i drobinki tłuszczu. Jeśli już musisz robić to ręcznie, jedynym sensownym wyborem jest gąbka z irchy lub specjalna ściereczka z mikrofibry, która nie zostawia smug.
Jednak zanim zaczniesz gimnastykować się przez otwarte okno, warto sprawdzić, czy twoje auto nie potrafi zadbać o siebie samo. Podgrzewanie lusterek to funkcja, którą posiada niemal każdy współczesny samochód, ale sposób jej aktywacji dla wielu wciąż pozostaje tajemnicą.
Magiczny przycisk, o którym zapominamy
Producenci samochodów bywają dziwnie oszczędni w kwestii oznaczeń. W bardzo wielu modelach ogrzewanie lusterek jest połączone z inną funkcją. Najczęściej aktywuje się je tym samym przyciskiem, co podgrzewanie tylnej szyby, tak jest na przykład w Lexusie, ale ta funkcja jest bardzo dobrze oznaczona.
Inaczej do tematu podchodzą marki niemieckie (np. grupa Volkswagen). Tam często funkcja ta jest wkomponowana na dżojstiku do regulacji lusterek. Musisz przekręcić pokrętło na pozycję oznaczoną ikonką grzania (przypominającą lustereczko z falkami pary).
Jeśli zostawisz je w tej pozycji, system będzie dbał o twoją widoczność automatycznie. Warto to sprawdzić, bo komfort jazdy zimą z czystymi lusterkami jest nieporównywalnie większy.
Zimny rozruch to wyzwanie
Skoro już mowa o trudnych warunkach, warto pamiętać o jeszcze jednej kluczowej kwestii: jak odpalać auto zimą, by służyło nam latami. Wielu kierowców popełnia kardynalny błąd, uruchamiając silnik i pozwalając mu pracować na biegu jałowym przez 10-15 minut, podczas gdy oni odśnieżają szyby i karoserię.
Pomijając już aspekty prawne to najkrótsza droga do przyspieszonego zużycia jednostki napędowej. Najzdrowszy dla maszyny sposób to tzw. szybki start. Po przekręceniu kluczyka (lub wciśnięciu przycisku) odczekaj około 30 sekund, bo to czas, w którym olej silnikowy dotrze do wszystkich zakamarków i zapewni odpowiednie smarowanie. Następnie ruszaj, ale przez pierwsze kilka kilometrów unikaj gwałtownego przyspieszania i wysokich obrotów.
Silnik pod obciążeniem nagrzewa się znacznie szybciej i efektywniej niż na postoju, co jest kluczowe dla jego trwałości. Pamiętaj: eksploatacja samochodu zimą wymaga od nas odrobiny cierpliwości, ale odwdzięcza się bezawaryjnością.
