Jasna na Słowacji.
W ośrodku na Słowacji zginął młody Polak. Fot. Jakub Noch / naTemat.pl

Tragiczny wypadek w słowackim ośrodku narciarskim Jasná. Młody narciarz z Polski uderzył w bariery ochronne na zamkniętej i oblodzonej trasie. Mimo natychmiastowej reanimacji i zaangażowania śmigłowca ratunkowego, życia 28-latka nie udało się uratować.

REKLAMA

Do zdarzenia doszło w środowe popołudnie, 21 stycznia w ośrodku narciarskim Jasná na Słowacji. Polski narciarz zjeżdżał po trasie, która była w tym czasie wyłączona z użytku. Jak informują ratownicy, panowały tam bardzo trudne warunki – nawierzchnia była silnie oblodzona. Mężczyzna przy dużej prędkości stracił panowanie nad nartami i uderzył w zabezpieczenia techniczne trasy.

Polski narciarz zginął w Słowacji

Jako pierwszy na miejscu pojawił się pracownik skipatrolu, który widząc pogarszający się stan mężczyzny, natychmiast przystąpił do reanimacji. Chwilę później działania przejęli ratownicy słowackiej Górskiej Służby Ratunkowej (HZS).

Sytuacja była na tyle poważna, że podczas transportu konieczne było użycie specjalistycznego sprzętu. "Pacjenta – przy nieustannie prowadzonej resuscytacji krążeniowo-oddechowej, wspomaganej przez elektryczne przenośne urządzenie do kompresji klatki piersiowej – przetransportowano za pomocą sań na Priehybę (środkowa stacja kolejki linowej - red.)" – relacjonuje Horská Záchranná Služba.

Z tego punktu ranny Polak został przekazany załodze śmigłowca medycznego (VZZS) i przetransportowany do szpitala w Liptowskim Mikulaszu. Niestety, obrażenia wielonarządowe okazały się zbyt rozległe. Lekarze stwierdzili zgon 28-latka niedługo po trafieniu do placówki.

Ośrodek Jasná to narciarska perła Słowacji

Ośrodek Jasná, położony w Tatrach Niżnych pod szczytem Chopoka, to największy i najpopularniejszy kurort narciarski na Słowacji. Oferuje ponad 50 kilometrów tras zjazdowych o różnym stopniu trudności. Ze względu na nowoczesną infrastrukturę i bliskość granicy, jest on jednym z najchętniej wybieranych kierunków przez polskich turystów.

Którym to ratownicy HZS niezmiennie przypominają, że korzystanie z zamkniętych nartostrad wiąże się z ogromnym ryzykiem. Trasy te są wyłączane z ruchu często właśnie ze względu na niebezpieczne oblodzenie lub prace techniczne, co w połączeniu z dużą prędkością może prowadzić do niebezpiecznych wypadków.

A to niestety nie pierwszy raz, kiedy w ośrodku Jasná zginął Polak. W marcu 2024 roku zmarł 10-letni chłopiec z Polski, który razem z rodzicami wyjechał na narty na Słowację. Dziecko wpadło w inną narciarkę na jednej z tras w okolicach punktu Konský Grúň.

Czytaj także: