
Dwuletnia dziewczynka trafiła do szpitala po tym, jak w jednym z mieszkań w gminie Pasym doszło do niekontrolowanego wystrzału z broni myśliwskiej. Jak wynika z pierwszych ustaleń policji, broń należała do dziadka dziecka. Stanowisko w sprawie zdarzenia opublikował także Polski Związek Łowiecki.
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 25 stycznia, w godzinach wieczornych, w jednej z miejscowości w gminie Pasym (woj. warmińsko-mazurskie). Około godziny 18 policja otrzymała zgłoszenie dotyczące przypadkowego wystrzału z broni palnej w mieszkaniu.
Postrzelenie 2-letniej dziewczynki w gminie Pasym
Jak przekazali funkcjonariusze ze Szczytna, strzał padł z broni myśliwskiej należącej do 51-letniego mężczyzny. W wyniku zdarzenia obrażeń stopy doznała dwuletnia dziewczynka. Dziecko zostało przewiezione do szpitala, a służby poinformowały, że jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Policja potwierdziła, że właścicielem broni był dziadek dziecka – myśliwy z wieloletnim stażem. Mężczyzna posiadał wymagane pozwolenia na broń, a w chwili zdarzenia zarówno on, jak i matka dziewczynki byli trzeźwi. Śledczy podkreślają, że do wystrzału doszło w przestrzeni mieszkalnej, po zakończeniu polowania, a nie w jego trakcie.
Okoliczności zdarzenia są obecnie szczegółowo wyjaśniane. Policja zabezpieczyła broń i prowadzi czynności mające na celu ustalenie, w jaki sposób doszło do niekontrolowanego wystrzału.
Oświadczenie Polskiego Związku Łowieckiego. "Działania dyscyplinarne"
Do sprawy odniósł się Polski Związek Łowiecki, który potwierdził informacje o postrzeleniu dziecka. Organizacja wskazała również, że zgodnie z ustaleniami śledczych broń należała do dziadka dziewczynki – myśliwego z wieloletnim stażem – a do zdarzenia doszło w domu, po zakończeniu polowania. "Po zdarzeniu dziecko zostało niezwłocznie przewiezione do szpitala. Z naszych informacji wynika, że życiu dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo" – zaznaczono.
Polski Związek Łowiecki wyraził ubolewanie z powodu tego, co się stało, i zadeklarował współpracę z organami ścigania. "Wyrażamy ubolewanie z powodu tego dramatycznego zdarzenia i podkreślamy naszą pełną gotowość do współpracy z organami ścigania w celu wyjaśnienia okoliczności oraz przyczyn tego wypadku" – czytamy w oświadczeniu.
PZŁ zapowiedział również podjęcie działań w ramach własnych procedur. "Polski Związek Łowiecki złoży zawiadomienie do właściwego okręgowego rzecznika dyscyplinarnego w celu wyjaśnienia tego nieszczęśliwego zdarzenia. Następnie rzecznik po dokonaniu ustaleń podejmie stosowne działania dyscyplinarne" – poinformowano.
Jednocześnie organizacja podkreśliła, że kwestie bezpieczeństwa i odpowiedzialności są kluczowe dla osób uprawnionych do posiadania broni. "Jako organizacja zrzeszająca osoby wykonujące legalne polowania i uprawnione do posiadania broni, podkreślamy, że bezpieczeństwo, odpowiedzialność i przestrzeganie przepisów są dla nas zasadami nadrzędnymi" – dodał Polski Związek Łowiecki.
Zobacz także
