
Serial "Niebo. Rok w piekle" powstał na podstawie powieści Sebastiana Kellera, który spędził 5 lat w Zborze Leczenia Duchem Świętym "Niebo". Grana przez Tomasza Kota postać Piotra Wójcika była wzorowana na Bogdanie Kacmajorze. Prawdziwa historia lidera największej polskiej sekty przeraża do szpiku kości.
"Niebo. Rok w piekle" to miniserial, który gatunkowo jest dramatem psychologicznym. Jego fabuła zabiera publiczność do lat 90. XX wieku. Po transformacji systemowej wielu rodaków – zwłaszcza tych młodych – było zagubionych w nowej rzeczywistości. Osoby szukające własnego miejsca w postkomunistycznym świecie stawały się bardzo łatwym celem dla samozwańczych proroków, czyli przywódców sekt.
Za kamerą adaptacji książki pod tytułem "Niebo. Pięć lat w sekcie" pióra Sebastiana Kellera stanął Bartosz Blaschke ("Sonata"), a w rolach głównych obsadzono Stanisława Linowskiego ("Lady Love"), Magdalenę Różczkę ("Heweliusz") oraz Tomasza Kota ("Zimna wojna"). Serialowy kult był inspirowany wspólnotą o nazwie Zbór Leczenia Duchem Świętym "Niebo", którą w 1990 roku założył Bogdan Kacmajor.
"Niebo. Rok w piekle". Kim był Bogdan Kacmajor?
Majdan Kozłowiecki, wieś w województwie lubelskim, którą trzy dekady temu zamieszkiwała z pozoru niewinna komuna. Wspólnota ta zrzeszała zagubionych w świecie ludzi, którym imponowały zdolności Bogdana Kacmajora, bioenergoterapeuty leczącego dotykiem.
Założyciel Zboru Leczenia Duchem Świętym "Niebo" wywodził się z rodziny inteligenckiej i od najmłodszych lat miał naturę buntownika. W czasach PRL-u trafił do wojska, ale nie uznawał żadnych autorytetów. Uchylał się od narzucanych mu obowiązków, za co został skazany na karę 2 lat więzienia. Przed odsiadką wysłano go do szpitala psychiatrycznego.
Na początku lat 80. Kacmajor doznał objawienia, które odmieniło jego życie. Niczym Jezus Chrystus zaczął uzdrawiać ludzi poprzez nakładanie rąk, dzieląc się darem jasnowidztwa ze swoimi pacjentami, których uwalniał rzekomo od bólu mięśni, nowotworów, wrzodów, migren i schizofrenii. W przyszłości praktyka ta przyniosła mu niemałą fortunę.
Po rozwodzie z pierwszą żoną samozwańczy prorok wyprowadził się na Lubelszczyznę, gdzie zbudował wielki dom, który w następnych latach zapełnił się jego wyznawcami. Początek istnienia wspólnoty zbiega się w czasie ze ślubem Kacmajora z Grażyną, absolwentką pedagogiki i muzykologii. Po ceremonii para przyjęła nowe imiona. On był "Nie", ona "Bo". Potem zaczął zmieniać imiona każdego ozdrowieńca, który w niego uwierzył.
Zbór Leczenia Duchem Świętym "Niebo". Jak działała największa sekta w Polsce?
Lider największej polskiej sekty zaczął tworzyć wokół siebie biblijną otoczkę, strasząc wyznawców wizją zbliżającego się końca świata i wmawiając im, że przemawia przez niego Bóg.
Dla wielu jego ozdrowieńców sielanka szybko się skończyła. Kacmajor zmuszał swoich wyznawców do zerwania kontaktu ze światem zewnętrznym, wyzbycia się dóbr materialnych i odcięcia się od rodziny oraz przyjaciół. Był przeciwnikiem tradycyjnej medycyny (głosił, że aby wyleczyć człowieka, trzeba zacząć od jego duszy) i odbierał najmłodszym wychowankom możliwość uczęszczania do szkół.
Członkowie Zboru Leczenia Duchem Świętym "Niebo" byli ślepo wpatrzeni w Kacmajora i zdolni do wykonywania niemalże każdych zachcianek "proroka". Sebastian Keller wspomina w książce moment, gdy razem z żoną zaczął coraz bardziej przeciwstawiać się woli charyzmatycznego lidera. "O ile wcześniej miałem względy u Kacmajora, o tyle teraz byłem już dla niego nikim. [...] Głosowali, czy mamy żyć czy umrzeć. To nie były żarty, oni naprawdę mówili: życie albo śmierć. Byłem przerażony" – czytamy.
Pod adresem Kacmajora i niebian przez lata padały zarzuty związane z kradzieżą, znęcaniem się psychicznym i fizycznym, popychaniem innych do autodestrukcyjnych zachowań i uśmiercaniem noworodków. W 1997 roku cudotwórca został skazany za bezprawne przetrzymywanie syna, 14-letniego wówczas Medarda. Ostatecznie mężczyźnie odebrano 6 dzieci.
W 2002 roku "Niebo" przeniosło się do Starego Bystrego na Podhalu, a rok później przestało istnieć. Kacmajor wyjechał na Ukrainę, później przeprowadził się do miasta Northampton w Wielkiej Brytanii, gdzie wystawiał swoją sztukę w lokalnych galeriach. Zmarł w 2022 roku.
