
"Musiałem spać u żony na korytarzu, pod drzwiami, na spółkę z psem, na jego legowisku", "Od 20 lat jestem poniżany i wyzywany", "Biła mnie tłuczkiem do mięsa". Mężczyźni też doświadczają przemocy. – Bardzo często tego typu przemoc uderza szczególnie w sferę relacyjną i sek*ualną mężczyzn, bo dotyka przekonań "jestem silny, jestem męski". Kiedy te przekonania zostają podważone, pojawiają się problemy – mówi Sylwia Sitkowska, psycholożka i psychoterapeutka.
Lata 90. Kolega z klasy na godzinie wychowawczej zgłasza nauczycielce, że czwartoklasiści go popychają i szturchają na korytarzu. Że nie dają mu żyć. Dokuczają mu i on już nie ma siły. Nauczycielka uśmiecha się ironicznie: "Jak to, jesteś w szóstej i nie potrafisz poradzić sobie z czwartakami? Naprawdę?".
Klasa wybucha śmiechem. Wychowawczyni razem z nią. Jest dumna z siebie, że jej żart tak się wszystkim spodobał. Krzysiek (imię zmienione) stoi na środku klasy purpurowy.
"Haha, Krzychu nie potrafi sobie dać rady z czwartakami" – wtórują za nauczycielką.
Wytykają palcami.
Nie znam dalszych losów Krzysia. Nie widziałam go od zakończenia podstawówki. Ale zastanawiam się, ilu dorosłych Krzysztofów nie sięgnie po pomoc z obawy, że zostanie wyśmianymi.
Z pomocą przychodzą statystyki:
"Dwóch na trzech mężczyzn, którzy doświadczyli przemocy, nie szukało pomocy w związku z tym doświadczeniem. Jeden na trzech zastanawiał się nad zwróceniem się o pomoc, ale tego nie zrobił" – czytam w raporcie fundacji Sexed.pl i Uber Polska.
"Poleciała szklanka, rozbiła się o parkiet"
Mamy XXI wiek, a przemoc wobec mężczyzn wciąż bywa bagatelizowana. Gdy mężczyzna zwierza się koledze, że doświadcza agresji, często spotyka się z pobłażliwym poklepaniem po plecach i sugestią, że jak to, "z babą nie potrafi sobie poradzić?". Nierzadko słyszy też, że przesadza albo że "to niemożliwe".
Jego uczucia i emocje są unieważniane, wyśmiewanie. Zamiast wsparcia pojawiają się: kpina, niedowierzanie i próba odebrania mu prawa do nazwania własnego cierpienia.
Więc najczęściej mężczyźni zaciskają zęby i milczą. Rzadko kierują swoje kroki do policyjnego komisariatu, żeby zgłosić przemoc.
Niektórzy dzielą się swoimi przeżyciami na grupkach internetowych. Najczęściej anonimowo.
"Jestem od 20 lat w związku, w którym kobieta mnie nie szanuje, obraża, wyzywa i niszczy emocjonalnie (..) Mam przygotowane wszystkie dokumenty rozwodowe, a mimo to cały czas nie mogę wykonać tego kroku. Chyba zawsze bałem się bycia samemu.”
Inny internauta opisuje: "Musiałem spać u żony na korytarzu, pod drzwiami, na spółkę z psem, na jego legowisku (...) Raz poszło o to, że śniadanie robiłem zbyt długo, innym razem – że 'już nie jestem głodny'. Poleciała szklanka, rozbiła się o parkiet. Więc siedziałem tam i bałem się własnej żony. Bałem się jej prowokacji. Wybuchu. Krzyku. Nie wiedziałem, co zrobić (...). Mogłem wyjść i nigdy nie wrócić. Zostawałem, wierząc, że jakoś to będzie".
Z raportu wynika, że agresji wobec mężczyzn najczęściej dopuszczają się kobiety spoza ich najbliższego otoczenia (24 proc.), koleżanki (20 proc.) oraz partnerki w relacjach romantycznych (19 proc.).
W "Domu dobrym" Smarzowskiego widzieliśmy, jak podczas terapii grupowej, na którą chodziła główna bohaterka, Gośka, jeden z mężczyzn podzielił się doświadczeniem przemocy. Opowiadał, że jego żona wieczorami celowo zadawała sobie ból, aby później wykorzystać ślady obrażeń jako argument przeciwko niemu.
Takie sytuacje nie zdarzają się tylko w filmach. Wystarczy przejrzeć wiadomości.
Niedawno w gminie Kraszewice w Wielkopolsce policja interweniowała wobec 54‑letniej kobiety, która od dekady miała znęcać się nad mężem i dorosłym synem – zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
Kobieta regularnie wszczynała awantury, krzyczała, obrażała, szarpała domowników. Biła ich różnymi przedmiotami, w tym młotkiem, wałkiem i tłuczkiem do mięsa. Groziła, że ich zabije.
O pomoc zwrócili się sami poszkodowani, zmęczeni latami przemocy w swoim własnym domu. Kobieta została objęta procedurą Niebieskiej Karty, musiała opuścić natychmiast mieszkanie i dostała zakaz kontaktowania się z domownikami oraz zbliżania się do nich.
W ostatnich dniach na komisariat na Żoliborzu zgłosił się obywatel Ukrainy, który przedstawił policjantom swoją sytuację. Mężczyzna poinformował, że od ponad siedmiu lat doświadcza przemocy fizycznej i psychicznej ze strony żony.
Policjanci podjęli działania w sprawie i po zgromadzeniu niezbędnych dowodów zatrzymali 38‑latkę, umieszczając ją w celi policyjnej. Obywatelka Białorusi usłyszała zarzut znęcania się fizycznie i psychicznie nad członkami rodziny. Grozi jej kara do pięciu lat więzienia.
Jednocześnie badanie pokazuje, że to mężczyźni częściej niż kobiety stosują przemoc wobec innych mężczyzn – zarówno fizyczną (18 proc. wobec 15 proc. w przypadku kobiet), jak i psychiczną (53 proc. wobec 42 proc.).
Szef: "Chyba ru*łeś całą noc, żeś taki nieprzytomny"
Przemoc wobec mężczyzn nie ogranicza się jednak do relacji prywatnych. Co czwarty respondent przyznał, że doświadczył jej w miejscu pracy – 26 proc. ze strony przełożonych oraz 24 proc. ze strony współpracowników.
– Szef mi umniejszał na każdym kroku – opowiada Michał. – Zawsze na forum, najczęściej na zebraniach, przy współpracownikach. To były czasy, kiedy aż tak dużo nie mówiło się o mobbingu.
Michał
doświadczał przemocy ze strony szefa
I przytacza kolejną sytuację:
– Pewnego dnia byłem tak zajęty pracą, że prawie nie odezwałem się do innych przez cały dzień. Usłyszałem: "Chyba ru*łeś całą noc, żeś taki nieprzytomny". Oczywiście cały zespół pękał ze śmiechu.
Szef dobrze wiedział, że Michał z żoną starali się wtedy o dziecko. Michał wcześniej zwierzył się z tego na imprezie służbowej. Potem już do końca tego żałował.
– Próbowałeś zareagować? – pytam.
– Nigdy. Siedziałem zamrożony. Nie byłem w stanie wykrztusić z siebie słowa – wspomina.
Dalej mówi, że bał się też o pracę. W jego mieście nie było o nią łatwo. Nikt wtedy też nie słyszał o pracy zdalnej. Jako że planował powiększyć rodzinę, pieniądze były bardzo potrzebne.
Michał pracował w agencji marketingowej, gdzie doświadczył mobbingu i przemocy słownej ze strony przełożonego. Jednak zjawisko przemocy wobec mężczyzn nie ogranicza się do świata korporacji – jest też powszechne w takich obszarach jak opieka zdrowotna, służby mundurowe czy administracja publiczna.
Rośnie też liczba aktów przemocy w przestrzeni publicznej, w tym zdarzeń motywowanych uprzedzeniami narodowościowymi, których ofiarami padają m.in. kierowcy i kurierzy.
Nie tylko smutek i lęk
Przemoc, niezależnie od tego, kogo dotyka, zawsze pociąga za sobą konsekwencje. O szczegóły zapytałam Sylwię Sitkowską, psycholożkę i psychoterapeutkę.
– Najczęściej nie jest to tylko smutek i lęk, ale także bezsenność, wybuchy złości, drażliwość, problemy seksualne czy ogólny spadek formy. Można to podzielić na różne obszary, bo jeśli przemoc jest naprawdę bardzo inwazyjna, może prowadzić nawet do PTSD. Jej konsekwencją bywają też depresja i zaburzenia lękowe – wymienia skutki przemocy.
I dodaje:
– Oprócz tego pojawiają się różnego rodzaju objawy psychosomatyczne, a właściwie somatyczne – napięcia, kołatanie serca.
Sylwia Sitkowska
psycholożka, terapeutka
Pamiętajmy, że 84 proc. samob***w w Polsce dokonują mężczyźni.
– Czy mężczyźni mogą mylić te objawy z czymś innym, zrzucać na karb chorób? Nie kojarzyć, że wywołuje je przemoc? – dopytuję.
– Mężczyźni mają w sobie dużo silniej zakorzenione przekonanie, że muszą być silni. Wciąż jako społeczeństwo wychowujemy kobiety i mężczyzn w nieco inny sposób. W związku z tym różnego rodzaju objawy są dla mężczyzn sygnałem, że trzeba się jeszcze bardziej spiąć, jeszcze bardziej być silnym, zwłaszcza wtedy, gdy inni ich widzą – odpowiada Sitkowska. – Oczywiście uogólniam to na potrzeby zrozumienia zjawiska, bo są też tacy, którzy reagują na przemoc inaczej.
W dalszej części rozmowy przyznaje, że sięganie po pomoc wśród mężczyzn jest wciąż znacznie słabiej rozwinięte niż wśród kobiet.
– A co robią, kiedy nikt nie patrzy? – dopytuję.
– Często zamykają się w sobie, "marnują" całe godziny siedząc przed Netfliksem, bezwiednie klikają w telefonie albo po prostu nie robią nic, bo nie mają siły. Mówią o tym dopiero w gabinecie, o ile zdecydują się skorzystać z pomocy psychologicznej. Wtedy też przyznają, że jest im źle, że jest im trudno.
W tym smutnym raporcie, o którym wspominam na początku tekstu, jest też dobra wiadomość: badanie pokazuje również różnice pokoleniowe – młodsi mężczyźni (18–29 lat) lepiej rozumieją, czym jest przemoc, szybciej ją rozpoznają i potrafią ją nazwać.
Może to oni zmienią świat i przełamią stereotyp, że mężczyzna musi milczeć, znosić wszystko w samotności i zawsze "dawać sobie radę".
W 2025 roku w Polsce odnotowano 91 330 przypadków przemocy domowej, wynika ze statystyk Komendy Głównej Policji. Ofiarami było 50 767 kobiet, 11 353 mężczyzn oraz 29 210 nieletnich. Oznacza to, że mężczyźni stanowią około 12 proc. wszystkich zgłoszeń dotyczących przemocy w domu.
Gdzie szukać pomocy
Zobacz także
