
Amerykańska waluta zalicza spektakularny zjazd, a polski złoty rośnie w siłę. Kurs dolara spadł w okolice 3,50 zł, co jest bezpośrednim efektem polityki Donalda Trumpa. Jak to wpłynie na nasze codzienne wydatki?
Jeszcze rok temu dolar był za 4 zł, a dziś jego kurs osiąga pułapy z 2018 roku. W czwartek 29 stycznia w chwili pisania tego artykułu przed godziną 9, jego cena wynosi 3,5069 zł.
Dlaczego kurs dolara leci na łeb na szyję?
Ma na to wpływ wiele oczywiście wiele czynników, ale najważniejszą rolę odgrywa tutaj Biały Dom. Jak zauważają ekonomiści Banku Pekao w raporcie cytowanym przez Business Insider, przyczyną spadków jest "chaotyczna polityka wewnętrzna i zewnętrzna" ekipy Donalda Trumpa. Inwestorzy z niepokojem patrzą na zapowiedzi drastycznych ceł, którymi prezydent USA grozi Kanadzie czy Korei Południowej.
Do spadków przyczyniły się też napięcia na linii Waszyngton – Fed (bank centralny USA). "Dolarowi szkodzi nagonka prezydenta USA Donalda Trumpa na Jerome'a Powella, szefa Rezerwy Federalnej" – wyjaśnia Business Insider.
Cytowani przez portal WNP ekonomiści z banku ING dodają, że w tej układance liczy się też uspokojenie relacji handlowych USA z Unią Europejską oraz wzrost siły japońskiego jena.
Czy waluta USA będzie dalej spadać?
Wielu Polaków zastanawia się teraz, czy to idealny moment na wymianę waluty, czy może warto jeszcze poczekać. Mateusz Czyżkowski z XTB w rozmowie z Business Insider ocenia, że "w ciągu najbliższych tygodni o podobne spadki dolara do na przykład polskiego złotego będzie ciężko".
Amerykańska waluta jest już po prostu mocno wyprzedana, co też nie znaczy, że jeszcze ciut nie zanurkuje. Ekspert sugeruje, że krótkoterminowo kurs powinien oscylować w granicach od 3,48 do 3,55 zł.
Prognozy długoterminowe wypadają jednak bardzo korzystnie dla złotówki. Analityk XTB dopuszcza scenariusz, w którym pod koniec 2026 roku średnia cena dolara spadnie nawet do poziomu 3,40 zł.
Z kolei Krzysztof Kamiński z OANDA TMS Brokers podkreśla, że "presja spadkowa może utrzymać się jeszcze w krótkim terminie". Powrót do wzrostów wymagałby jednak trwałego przebicia bariery 3,60 zł. Na ten moment wydaje się to mało prawdopodobne.
Niższa inflacja i tańsze zakupy. Polacy na tym skorzystają
Korzyści wynikających ze słabnącego dolara jest całkiem sporo. Przede wszystkim silny złoty to potężny oręż w walce z drożyzną. Jak podaje serwis WNP, taniejący dolar może przynieść niższą inflację, a to z kolei daje nadzieję na niższe stopy procentowe i tańsze kredyty.
Zyskamy również na stacjach paliw oraz przy opłacaniu rachunków za ogrzewanie. Niższy kurs dolara automatycznie obniża bowiem ceny gazu i ropy, które na światowych rynkach rozliczane są właśnie w tej walucie. Portal WNP wylicza, że Polska zaoszczędzi miliardy na zakupach uzbrojenia w USA, co też odciąży budżet państwa.
Niestety to broń obosieczna. Mocny złoty to spore wyzwanie dla naszych eksporterów oraz centrów usług wspólnych, które pensje pracownikom wypłacają w złotówkach, a przychody czerpią z zagranicy.
Zobacz także
